Pełnią całodobowe dyżury, w każdej chwili gotowi do pracy. A właściwie do ratowania ludzkiego życia – Jednostka Ratownictwa Górniczo-Hutniczego czuwa nad bezpieczeństwem wszystkich pracowników KGHM. To ciężka i odpowiedzialna, ale też pasjonująca praca. Tą pasją ratownicy starają się zarazić młodzież. Jak choćby podczas ostatniej wizyty w Szkole Podstawowej w Jerzmanowej, która zorganizowała zjazd szkół imienia Jana Pawła II.
Impreza ściągnęła do Jerzmanowej uczniów z 25 placówek. – Z Zielonej Góry, Gorzowa Wielkopolskiego, Żar, Żagania czy Głogowa – wylicza Mariola Tuz, dyrektor SP w Jerzmanowej.
Największą atrakcją byli jednak ratownicy z KGHM. – Od dawna współpracujemy ze stacją ratownictwa górniczo-hutniczego, dlatego zaprosiliśmy ją na nasz zjazd. Tyrolka rozstawiona przez ratowników to jedna z większych atrakcji naszego festynu – podkreśla dyrektorka.
![]()
Najpierw ratownicy pokazali młodzieży na czym polega ich praca, demonstrując różne techniki wejścia do góry i zjazdów na dół na linach, a także jak udzielać pomocy poszkodowanym osobom.
– Pokazaliśmy dzieciom wejście klasyczne, czyli na przyrządach alpinistycznych; szybkie wejście z dodatkowym przyrządem na nodze – trekslem; później wyciągarki – spalinowa, elektryczna; autoratownictwo; szybkie chodzenie; szybkie zjazdy; zjazd głową w dół i zjazd profesjonalny, czyli normalny – wylicza Piotr Cukrowski, pierwszy mechanik, laureat mistrzostw świata w ratownictwie górniczym.
Potem to młodzi mogli skorzystać z tzw. tyrolki – ratownicy wciągali ich do góry, a potem spuszczali na dół. – Na początku miałam trochę stracha, ale jak wjechałam to już nie. Zjazd był super. – Fajnie było – do góry i na dół. Niezła frajda – mówią zgodnie Asia i Roksana, uczennice szkoły.
![]()
Codzienna praca ratowników jest bardzo odpowiedzialna. – Kiedy idziemy na akcję, zawsze z żelazną zasadą – idziemy po żywego – podkreśla Krzysztof Matysiak, kierownik oddziału Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego – Górniczego Pogotowia Ratowniczego w Sobinie.
Jednostka czuwa nad bezpieczeństwem załogi KGHM. Jest stale gotowa do akcji ratunkowych, zarówno pod ziemią, jak i na powierzchni. – Najtrudniejsze akcje, to te pod ziemią. One są bardzo specyficzne i niebezpieczne, a każda akcja ratownicza jest inna – podkreśla Matysiak.
Dziś jednostka liczy ponad stu pracowników. – Natomiast jeśli chodzi o górnicze pogotowie ratownicze, jest to trochę inaczej skonstruowane, bo ratownicy są pracownikami danych oddziałów KGHM. Samych ratowników jest około 400 – tłumaczy Krzysztof Matysiak. – Żeby dołączyć do jednostki, trzeba być pracownikiem jednego z oddziałów KGHM. Trzeba być pracownikiem dołowym, mieć odpowiedni staż na dole, spełniać odpowiednie warunki psychofizyczne. Tych wymogów jest sporo – dodaje na koniec.





