Dopiero późną nocą z piątku na sobotę, po pięciogodzinnej akcji, ratownikom udało się dotrzeć do górnika przysypanego pod ziemią. Mężczyzna uwięziony był w ładowarce. Na szczęście żyje i nie odniósł poważnych obrażeń, jest trochę potłuczony.
W piątek wieczorem, około godziny 21.30, na oddziale G5 kopalni ZG Lubin doszło do samoistnego zawalenia stropu. Skały posypały się na wóz odstawczy i ładowarkę. Operator pierwszego sam wydostał się z pojazdu, drugi został przysypany. Ruszyła akcja ratownicza. Wzięło w niej udział aż siedem jednostek ratownictwa górniczego. Ratownicy cały czas mieli kontakt z poszkodowanym 39-latkiem, jednak nim odkopali go ze skał, minęło aż pięć godzin.
O wypadku powiadomił nas jeden z Czytelników. – Z piątku na sobotę na szybie głównym była kilkugodzinna, trudna akcja ratownicza – mówi pan Wojciech.
Ranny górnik z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu trafił do lubińskiego szpitala.
Przypomnijmy, że tego samego dnia rano miał też miejsce wstrząs w kopalni Lubin Zachodni. Jeden z górników uderzył się w głowę i trafił do szpitala, na szczęście jego życiu nic nie zagraża.





