Rząd chciał ich postraszyć?

262

Za co najmniej dziwne można uznać zachowanie Skarbu Państwa, czyli większościowego akcjonariusza w KGHM. Ministerstwo zapowiedziało zmiany w składzie rady nadzorczej, tym samym skłaniając zarząd spółki do zmiany porządku obrad Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy, po czym… żadnych zmian nie wprowadziło.

Na początku kwietnia Skarb Państwa zażądał od władz KGHM, by w porządku obrad walnego zgromadzenia umieścić dodatkowy punkt dotyczący zmian w składzie rady nadzorczej spółki.

Podano nawet uzasadnienie: „Wprowadzenie powyższego punktu […] uzasadnione jest koniecznością wzmocnienia nadzoru nad działalnością spółki we wszystkich jej obszarach. Rada nadzorcza KGHM składa się z siedmiu do dziesięciu członków, powoływanych na okres wspólnej kadencji, która trwa trzy lata. Aktualnie w radzie nadzorczej spółki zasiada dziewięć osób”.
Powyższe uzasadnienie wskazywało, że jeszcze przed zakończeniem kadencji rady, resort chce do niej dołożyć jedną osobę. Przez siebie wskazaną oczywiście. Ale z drugiej strony treść uchwały brzmiała: „Zwyczajne Walne Zgromadzenie odwołuje/powołuje w skład rady nadzorczej KGHM…”, a to z kolei mogło już sugerować wymianę któregoś z obecnych członków rady.

Walne zgromadzenie z niecierpliwością oczekiwało więc na decyzję przedstawiciela Skarbu Państwa, który przyjechał do Lubina. Ale Oskar Hoder… żadnej propozycji nie miał. Tym samym uchwała nie została podjęta.

O co mogło więc chodzić? Józef Czyczerski, który w nadzorze spółki jest jednym z trzech przedstawicieli załogi sugeruje, że w ten sposób minister chciał pogrozić palcem i zdyscyplinować członków tego gremium. Coś na zasadzie „uważaj, bo w każdej chwili możemy cię odwołać”.

 


POWIĄZANE ARTYKUŁY