Białaczka zabija. Pomóc mogą dawcy

14

Co godzinę ktoś w Polsce dowiaduje się, że choruje na białaczkę. W ciągu roku ta liczba sięga 10 tys. osób. Połowa z nich niestety umiera. Jedyną szansą na wyleczenie zwykle jest przeszczep szpiku. Niestety zabiegu wciąż obawia się wielu z nas. By zmienić świadomość, i to już wśród młodych pokoleń, Drużyna Szpiku KGHM stara się dotrzeć do jak najliczniejszej grupy osób. Dziś razem z wyjątkowym gościem – Zbigniewem Bochenkiem, który uratował życie nastolatka z Brazylii – wolontariusze odwiedzili uczniów z Zespołu Szkół nr 1.

– Jesteśmy w tej szkole już po raz trzeci. Dziś spotykamy się z pełnoletnią młodzieżą, która może dołączyć do bazy potencjalnych dawców – mówi Bogusław Godlewski, koordynator wolontariatu w KGHM. – Ale nie o samą rejestrację dawców nam chodzi. Chcemy przede wszystkim zmienić nastawienie tych młodych ludzi, wytłumaczyć im czym jest białaczka, na czym polega przeszczep i obalić wciąż funkcjonujący mit, że przeszczep to strzykawka wbita w kręgosłup – podkreśla.

Podczas spotkania młodzież obejrzała film o chorej Oli z Poznania, dziewczynce, której dawano zaledwie 15 procent szans na przeżycie. Dziś ma już kilka lat i żyje. A wszystko dzięki temu, że znalazł się dawca, który uratował jej życie.

Po minach uczniów widać było, że film wywarł na nich ogromne wrażenie. Podobnie jak rozmowa ze Zbigniewem Bochenkiem, górnikiem z Lubina, który kilka tygodni temu oddał szpik, a tym samym uratował życie 15-latka z Brazylii.

– W Polsce jestem jednym z wielu dawców, a w Lubinie czwartym górnikiem, który uratował czyjeś życie. Dla mnie to było o tyle ważne, że jak się później okazało, chłopiec, któremu oddałem szpik, jest w wieku mojego syna – opowiada mężczyzna.

Dziś lubinianin przekonywał uczniów Zespołu Szkół nr 1, że warto pomagać. – Ludzie wciąż boją się przeszczepu. Ja jestem żywym dowodem na to, że nie ma powodów do obaw. Przyjmowanie leków przed przyczepem i moje samopoczucie mogę porównać do kilkudniowej grypy. Nic strasznego, a stawka jest ogromna. Chodzi przecież o ludzkie życie – tłumaczy górnik.

Spotkania z młodzieżą szkolną to tylko nieliczne z akcji Drużyny Szpiku. Pracownicy KGHM biegają, pływają, biorą udział w licznych zawodach. Zawsze w czerwonych bluzach lub koszulkach z logo Drużyny Szpiku. – Każda kolejna osoba, którą zachęcimy, by dołączyła do bazy dawców, to szansa dla kolejnego chorego na uratowanie życie – podsumowuje Bogusław Godlewski.

Więcej o Zbigniewie Bochenku pisaliśmy tutaj: www.lubin.pl/aktualnosci,35575,gornik_uratowal_zycie_brazylijczyka.html


POWIĄZANE ARTYKUŁY