– Każdy metr może być na wagę złota – mówi brygadier Marek Kamiński z lubińskiej straży pożarnej. Te metry coraz częściej skracają sami mieszkańcy, stawiając swoje samochody w miejscach, gdzie nie powinni, uniemożliwiając dojazd karetce czy straży. Lubińscy strażacy i policjanci przeprowadzili wspólne ćwiczenia, aby uświadomić lubinianom, jak ważne jest parkowanie z głową.
Najpierw strażacy dostali informację o zadymieniu na klatce schodowej w budynku przy ulicy Kruczej. Potem był alarm i natychmiastowy wyjazd wozu strażackiego. Na miejscu jednak strażacy trafili na przeszkodę – samochód zaparkowany na drodze pożarowej pod blokiem. Wezwana zostaje policja, która szybko ustala właściciela auta.
– Tym razem to były ćwiczenia. W rzeczywistości ten czas wygląda różnie. Właściciel samochodu nie zawsze pochodzi z danego bloku czy też miasta. Cenne sekundy w takiej sytuacji mijają bardzo szybko, a zagrożenie z każdą chwilą wzrasta. Służby ratunkowe zamiast przystąpić do akcji, borykają się z zaparkowanym pojazdem – mówi aspirant sztabowy Jan Pociecha, rzecznik lubińskiej policji.
Jeśli zaparkujemy tak, że utrudnimy dojazd służbom ratowniczym, możemy dostać do 500 zł mandatu lub karę aresztu. Nasze auto może też zostać odholowane.
– Takie blokowanie drogi autami, szczególnie pod wysokimi budynkami, uniemożliwia nam szybkie dotarcie do palącego się mieszkania. Szczególnym zagrożeniem jest brak możliwości dojazdu naszego wozu z drabiną, gdy potrzebna jest ewakuacja ludzi. Każdy metr może być na wagę złota – mówi brygadier Marek Kamiński, zastępca komendanta lubińskiej straży pożarnej. – Liczymy na rozsądek naszych mieszkańców. Każdy powinien mieć świadomość, że kiedyś nasza pomoc lub pomoc pogotowia może być i jemu potrzebna. Apelujemy, żeby mieć na uwadze takie sytuacje i stawiać auta tam, gdzie nie będą one ograniczać dostępu samochodom ratowniczym – dodaje.
Poniżej film z ćwiczeń policjantów i strażaków:





