Przyciąga jak magnes

107

Sprawa bardzo nietypowa. Idealnie nadająca się do magazynów w stylu „Na Żywo”. Krystyna Hanebach z Lubina odkryła, że ma niezwykłą moc – niczym magnes jej ciało przyciąga łyżeczki, telefony komórkowe czy inne metalowe przedmioty. Rozbawiona wraz z mężem Kazimierzem postanowiła się podzielić swoim niezwykłym odkryciem z naszą redakcją.

Pani Krystyna, gdy opowiada o swoich magnetycznych zdolnościach cały czas się śmieje. – To dość niesamowite – mówi. – Tym bardziej, że nie wierzę w żadnych uzdrowicieli i bioenergoterapeutów – dodaje.

Swoje zdolności odkryła przypadkiem. Czytała magazyn na „Na Żywo”, w którym akurat opisano osobę, do której ciała przyczepiają się metalowe przedmioty. Dla żartu, postanowiła sprawdzić, czy przypadkiem ona nie ma takich zdolności. I, ku jej wielkiemu zaskoczeniu, okazało się, że wszystko co przytknie do klatki piersiowej się trzyma. – Nawet ciężkie, mosiężne nożyce do drobiu czy elementy maszynki do mięsa – opowiada lubinianka, na dowód przykładając sitka z maszynki do swojego ciała. Wszystko się trzyma, co więcej między ciałem kobiety, a metalowymi elementami czuć przyciąganie.

– Latem zawsze jest problem z tym, gdzie trzymać telefon komórkowy. My już nie mamy takiego problemu, obie komórki przyczepimy żonie do piersi – śmieje się mąż pani Krystyny, pan Kazimierz.

Mężczyzna sprawdzał też swoje umiejętności. – Ale mnie się nic nie chce trzymać. Córka też sprawdzała, widelec przyczepił się na chwilę i zaraz odpadł. Tylko żona ma tę moc – opowiada.

O swoich nietypowych zdolnościach kobieta opowiada sąsiadom i rodzinie. – Każdy chce zobaczyć, dotknąć. Mówią, że może się czymś nasmarowałam. Ale czym? – pyta lubinianka. – Mogłabym tylko klejem – śmieje się.

Na pamiątkę małżonkowie zrobili zdjęcia: pani Krystyna z łyżkami, z telefonami czy monetami. Kiedy zanieśli je do wywołania, jedna z pracownic zakładu myślała, że ma do czynienia z bioenergoterpeutką. – Powiedziała, że często boli ją głowa. Poprosiła, żeby ją dotknąć i uzdrowić. Ale ze mnie żaden uzdrowiciel, nie wierzę w takie rzeczy – zapewnia pani Krystyna.

Do ciała lubinianki nie chce się przyczepić tylko złoto. – Do jubilera więc nie pójdziemy, ale do banku jak najbardziej. Żona się pochyli, monety przyczepią się do jej ciała i możemy wychodzić – żartuje pan Kazimierz.

Pani Krystyna przy najbliższej wizycie u lekarza chce zapytać o źródło tych zdolności. – Przeszłam niedawno rozległy zawał serca. Może to miało jakiś wpływ? – zastanawia się.


POWIĄZANE ARTYKUŁY