– Każde dziecko ma prawo żyć. Także chore – podkreślają działacze Fundacji Pro-Prawo do Życia, którzy planują pikietę pod lubińskim szpitalem, by pomodlić się za nienarodzone dzieci, ich rodziców oraz lekarzy. Miejsce nie jest przypadkowe – według danych, które uzyskali z Narodowego Funduszu Zdrowia, właśnie w naszym mieście przeprowadza się najwięcej aborcji na Dolnym Śląsku. W ubiegłym roku usunięto tu aż 103 ciąże. Organizatorzy nie przebierają w słowach – W Lubinie zabito najwięcej dzieci w całym województwie – podkreślają dobitnie.
Co roku fundacja przeprowadza około 300 pikiet w różnych miastach Polski. – Mają one dwa podstawowe cele – zmienić nastawienie ludzi oraz uratować ludzkie życie – podkreśla Krzysztof Kasprzak z Fundacji Pro-Prawo do Życia. – Według naszych danych 95 procent usuwanych ciąż to aborcje eugeniczne. Zabija się dzieci, tylko dlatego, że mogą być one chore. Czasem nie ma nawet pewnej diagnozy, wystarczy podejrzenie lekarzy i kobiety od razu decydują się na aborcję – podkreśla.
Krzysztof Kasprzak tłumaczy, że wiele razy miał kontakt z dziećmi z domów dziecka czy z rodzin dysfunkcyjnych, często patologicznych. – Nie spotkałem nigdy dziecka, które nie chciałoby żyć. W Polsce nie ma obowiązku wychowywania dziecka. Jeśli jest chore i kobieta go nie chce, może je oddać. Każde dziecko ma prawo do życia, także chore – podkreśla Kasprzak.
Wiele kobiet, które w ciąży dowiadują się, że ich dziecko będzie chore, decyduje się na aborcję z prostej przyczyny – względów ekonomicznych. Boją się też, że nie podołają wychowaniu ciężko chorego malucha. – Skąd wezmę pieniądze na leczenie i rehabilitację dziecka? Czy ktoś mi je da? Po co mam zmuszać dziecko, by męczyło się w życiu, jeśli wiem, że nie będę mogła mu pomóc – mówią często przyszłe matki.
Ale zdaniem działaczy fundacji problem leży gdzie indziej. Jest nim prawne przyzwolenie na zabijanie dzieci chorych i presja lekarzy. – Podczas licznych pikiet, które organizujemy, nigdy nie podeszła do nas kobieta z problemem natury finansowej, za to znamy dziesiątki przypadków nakłaniania kobiet do aborcji przez lekarzy. Przyszłe matki nie proszą też o pomoc finansową naszej fundacji. Przez ostatnie lata dostaliśmy może dwa maile z prośbą o pomoc. Za to wiemy, że nasze pikiety i zdjęcia zabitych dzieci, które pokazujemy, pomogły uratować już nie jedno życie – podkreśla Kasprzak.
W Lubinie działacze wrocławskiego oddziału fundacji pojawią się 25 marca. Z okazji Narodowego Dnia Życia i Dnia Świętości Życia najpierw będą edukować młodzież. W Zespole Szkół nr 1 odbędą się dla uczniów zajęcia edukacyjne pro-life, połączone z wystawą „Wybierz życie”.
Po południu – o godzinie 16.30 – fundacja organizuje pikietę antyaborcyjną przy głównym wejściu do szpitala przy ulicy Bema. Podczas pikiety planują odmówić koronkę w intencji lekarzy, rodziców i dzieci nienarodzonych. Na godzinę 18 zaplanowano z kolei mszę „bez prądu” w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w intencji nienarodzonych dzieci.
– Zapraszamy zarówno na pikietę jak i na mszę wszystkich, którzy sprzeciwiają się aborcji i chcą wraz z nami działać w obronie dzieci poczętych – podkreśla Krzysztof Kasprzak.
Według danych, które fundacja pozyskała z dolnośląskiego NFZ, w Lubinie w 2014 roku przeprowadzono aż 103 aborcje. To najwyższe liczba wśród dolnośląskich szpitali. – Łącznie na Dolnym Śląsku uśmiercono 291 dzieci. To prawie tyle, co w poprzednich pięciu latach łącznie i prawie trzy razy więcej niż w roku 2013 – podają działacze fundacji.
Poniżej stanowisko RCZ w Lubinie, przesłane przez rzecznik prasową spółki EMC Instytut Medyczny Annę Szewczuk-Łebską.
Regionalne Centrum Zdrowia w Lubinie działa zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, mając na celu dobro pacjentów oraz wyłącznie w ramach wyznaczanych przez polskie prawo.
Dokonywane przez część mediów utożsamianie poronienia z aborcją jest błędem merytorycznym. Insynuowanie, że Regionalne Centrum Zdrowia działa niezgodnie z obowiązującym w Polsce prawem jest zarzutem zniesławiającym, który zarząd szpitala traktuje bardzo poważnie.
W roku 2014 w Regionalnym Centrum Zdrowia w Lubinie nie przeprowadzono ani jednego zabiegu przerwania żywej ciąży. Statystyki, na które powołuje się w swej publikacji redakcja „Gościa Niedzielnego” dotyczą indukcji poronień ciąż obumarłych. Wszystkie prowadzone przez personel RCZ działania medyczne w zakresie zaopatrywania ciąż obumarłych mają na
celu zachowanie życia i zdrowia kobiety oraz utrzymanie jej zdolności do przyszłego rozrodu.
Wyższa niż w pozostałych jednostkach regionu ilość wszystkich wykonanych medycznych (w tym także indukcji poronień samoistnych) jest podyktowana dużą liczbą pacjentów, którym udzielana jest pomoc medyczna. Zgodnie z obowiązującą rekomendacją prof. M. Zimmera, konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie ginekologii i położnictwa, do Regionalnego Centrum Zdrowia kierowane są również wszystkie trudniejsze przypadki położnicze i ginekologiczne z powiatu głogowskiego, polkowickiego oraz górowskiego.
W celu prawidłowej interpretacji statystyk NFZ należy mieć na uwadze zasadnicze różnice między wywołaniem poronienia ciąży obumarłej, a wywołaniem poronienia ciąży żywej.
Poronienie samoistne to przedwczesne zakończenie ciąży, trwającej krócej niż 22 tygodnie w skutek wydalenia obumarłego zarodka lub płodu. Jeśli obumarły zarodek lub płód nie jest wydalony samoistnie przez organizm kobiety, to lekarze są zobowiązani do wprowadzenia procedury farmakologicznej indukcji tego procesu. W części przypadków konieczne jest również dodatkowe zastosowanie zabiegu łyżeczkowania jamy macicy. Właśnie takie przypadki ujęte są w statystykach, na które powołuje się redakcja „Gościa Niedzielnego”.
Aborcja, czyli przerwanie ciąży żywej jest w Polsce dopuszczalna, zgodnie z prawem, w trzech przypadkach: jeśli poczęcie było skutkiem przestępstwa, jeśli ciąża zagraża życiu matki lub jeśli dziecko jest chore na tyle, że nie będzie mogło być utrzymane przy życiu po narodzeniu. Decyzja o zakończeniu ciąży należy do kobiety i jest ściśle związaną ze wskazaniami medycznymi. Tzw. aborcja „na życzenie” jest w naszym kraju nielegalna.
W języku polskim nie używa się słowa aborcja w znaczeniu poronienia samoistnego, nawet jeśli jest ono indukowane. W języku łacińskim, tradycyjnie stosowanym w terminologii medycznej, nie ma rozróżnienia na poronienie i aborcję – występuje tylko słowo abortus, co może prowadzić do mylenia poronienia z aborcją.





