Zaognia się sytuacja w lubińskim PKS-ie. Od przyszłego tygodnia w przedsiębiorstwie rusza referendum. Załoga zdecyduje czy chce strajku. Dwa związki zawodowe są jego inicjatorami, trzeci – Solidarność – jest przeciwko. Z kolei prezes spółki Kazimierz Ziółkowski zachęca wszystkich pracowników, by wzięli udział w głosowaniu, bo – jak mówi – to najlepsza okazja, by poznać zdanie całej załogi, a nie tylko grupy związkowców.
– Podjęliśmy decyzję o przeprowadzeniu referendum strajkowego. Odbędzie się ono w dniach od 2 do 6 marca. Trzy dni będzie można głosować w zajezdni PKS, później w placówce terenowej w Chojnowie, a na koniec w placówce terenowej w Chocianowie – informuje Piotr Humecki, przewodniczący NSZZ Pracowników PKS w Lubinie. – Nasze stanowisko jest niezmienne – oczekujemy podwyżki płac o 20 procent i wypłaty funduszu socjalnego za 2014 rok wraz z odsetkami. Propozycja prezesa, czyli 5 procent podwyżki, nas nie zadowala. Uważamy, że to za mało – dodaje.
Podobnego zdania jest związek zawodowy NSZZ Kierowców Autobusowych przy PKS Lubin. Obie organizacje są inicjatorami referendum. – Podczas głosowania zapytamy pracowników czy są za przeprowadzeniem akcji strajkowej. W zależności od tego, jaka będzie opinia pracowników, zdecydujemy co dalej – dodaje Humecki.
W PKS działa jeszcze jeden związek – Solidarność. Ta jednak nie popiera akcji.
![]()
– Uważamy, że strajk to ostateczność – uważa Wiesława Szulc, przewodnicząca Solidarności. – Chcemy rozmawiać o podwyżkach i funduszu socjalnym i cały czas to robimy. Prezes od czasu do czasu daje nam podwyżki, nie wiem czy są one satysfakcjonujące dla wszystkich, ale są realizowane w miarę posiadanych środków. Dlatego nie przyłączamy się do strajku. To są za duże konsekwencje, tym bardziej, że jeśli autobusy nie wyjadą na miasto, to kary będą bardzo wysokie – uważa.
Szefowa Solidarności podnosi jeszcze jedną kwestię – wiek pracowników. – Naszym celem jest utrzymanie stanowisk pracy. Średnia wieku naszych pracowników to 50 lat. Więc jeśli teraz cos się stanie i przedsiębiorstwo nie udźwignie konsekwencji strajku, to ci ludzie będą musieli szukać pracy na zewnątrz. A wiemy jak ciężko jest dziś znaleźć pracę – podkreśla.
Ale pozostałe dwa związki uważają, że Solidarność celowo straszy załogę utratą pracy, by nie brała udziału w głosowaniu. Liderzy związkowi zapowiadają nawet, że pójdą z tym do prokuratury. Obie strony piszą też odezwy do pracowników i wywieszają je w dwóch odrębnych gablotach. Co więcej Piotr Humecki próbował już nawet kontaktować się z szefem Solidarności Piotrem Dudą, bo jak mówi – zachowanie jego związkowych kolegów z PKS – jest co najmniej niepoważne.
![]()
A prezes PKS Kazimierz Ziółkowski zachęca całą załogę, by poszła zagłosować. Chce bowiem poznać opinię w tej sprawie wszystkich 270 pracowników. Ale – jak mówi – z drugiej strony ma mieszane uczucia co do uczciwości głosowania.
– Referendum to normalna procedura przy rozstrzyganiu sporów zbiorowych. Natomiast moje zdziwienie budzi to, że będzie ono trwało aż tyle dni i w tylu miejscach – zauważa Ziółkowski. – Jeżeli urna przez kilka dni i nocy będzie zabezpieczona wyłącznie przez organizatorów, będzie przewożona samochodem w kilka miejsc, to budzi moje najgorsze podejrzenia co do uczciwości głosowania – mówi wprost.
Prezes zapowiada, że zarząd zwróci się do organizatorów referendum o zgodę na obecność jego obserwatora podczas trwania referendum. – Jeżeli otrzymamy taką zgodę, to wszystko będzie w porządku, razem opieczętujemy karty do głosowania i urnę, razem policzymy głosy. Jeżeli nie dostaniemy od organizatorów takiej zgody, to sposób przeprowadzenia referendum budzi moje najgorsze obawy – dodaje na koniec.
Pierwsze głosy do urny będzie można wrzucać w PKS w poniedziałek od godziny 10.





