Zasada była prosta – tak jak to zrobił kilka lat temu prezydent Lubina Robert Raczyński, podobnie w gminie wiejskiej Lubin wójt Tadeusz Kielan chciał znieść podatki. Tym samym mieszkańcy mieli zostać uwolnieni od opłat, a gmina nie musiałaby ponosić kosztów administracyjnych. Namieszali jednak radni, przez co nie będziemy już płacić podatku od nieruchomości, ale wciąż pozostanie podatek od gruntów i administracyjne procedury oraz koszty dla urzędników.
Zniesienie podatków w gminie to jeden z punktów programu wyborczego Tadeusza Kielana. Dlatego złożył radzie stosowny projekt uchwały w tej sprawie. – Wójt Tadeusz Kielan proponował, by zniesienie podatku od nieruchomości oprócz budynków mieszkalnych i pozostałych tzn. garaży, stodół i stajni, obejmowało także grunty nie będące lasami, użytkami rolnymi oraz gruntami pod działalność gospodarczą, czyli tzw. grunty mieszkalne – informuje Maja Grohman, pełniąca obowiązki rzecznika prasowego wójta gminy Lubin. – Na to jednak nie zgodziła się część radnych. Głosami dziewięciu z nich wprowadzono poprawkę, zgodnie z którą m.in. za podwórka, przydomowe parcele i ogródki nadal pobierany będzie podatek od nieruchomości – dodaje.
Tym samym zniesiony zostanie dla osób fizycznych i prawnych podatek od budynków mieszkalnych i pozostałych tzn. garaży, stodół i stajni, pod warunkiem, że nie jest w nich prowadzona działalność gospodarcza. Nadal będziemy jednak płacić podatek od gruntów.
W skrócie oznacza to, że mieszkaniec gminy nie zapłaci podatku za dom czy inne pomieszczenia gospodarcze, ale zapłaci za ziemię, na której one stoją. Dla mieszkańców i tak oznacza to dużą oszczędność. Według danych urzędu statystyczne gospodarstwo za 100-metrowy dom płaciło dotąd 72 zł podatku rocznie, a za inne pomieszczenia gospodarcze – około 425 zł. Od 1 stycznia tego roku te opłaty zostają zniesione.
Dla gminy oznacza to dodatkowe formalności i związane z tym koszty, bo podatek od nieruchomości w części nadal będzie pobierany.
Rocznie z tytułu podatku od nieruchomości do gminy wpływało około 700-800 tys. zł.
Dodajmy, że za tym niekorzystnym dla mieszkańców rozwiązaniem głosowali radni: Roman Komarnicki, Paweł Łukasiewicz, Krzysztof Łukowski, Marcin Nyklewicz, Jan Gątowski, Jan Olejnik, Robert Piekut, Barbara Skórzewska i Janusz Zarankiewicz.
Przeciwni byli Tomasz Fuczek, Norbert Grabowski, Patryk Jarkowiec, Zofia Marcinkiewicz, Andrzej Olek oraz Sylwia Pęczkowicz-Kuduk.





