Kielan zniesie podatek?

21

Rozmowa z Tadeuszem Kielanem, wójtem gminy Lubin.

Mijają dwa miesiące od objęcia przez pana stanowiska wójta gminy Lubin. Może się pan już pokusić o bilans otwarcia?

– Na razie mogę powiedzieć, że wiem dużo, ale jeszcze nie wszystko. Jesteśmy na etapie budowania hierarchii wartości zadań, które trzeba w gminie wykonać. Każdego dnia rozmawiam z mieszkańcami, zarówno indywidualnie, jak i na spotkaniach, których kilka się już odbyło. Jeżdżę po gminie, odwiedzam poszczególne miejscowości i na tej podstawie ta hierarchia zadań powstaje.

Dużo jest zaległości do nadrobienia?

– Nie chcę rozliczać swoich poprzedników, bo szkoda na to czasu. Tak jak zapowiadałem, od razu wziąłem się do pracy. Mogę zadeklarować jedynie, że zapanuję nad chaosem, który dotychczas tu był, a polegał na tym, że im głośniej ktoś krzyczał i więcej pisał pism, tym miał większe szanse na załatwienie swojej sprawy. Teraz kryteria będą inne. Wyłącznie merytoryczne! Przede mną cykl spotkań z mieszkańcami, podczas rozpoczynających się w lutym wyborów sołeckich. Bez wątpienia w sposób istotny pogłębię tam swoją wiedzę na temat rzeczywistych potrzeb gminy i jej mieszkańców. 

30 stycznia odbędzie się sesja budżetowa, głosowany będzie projekt budżetu przygotowany jeszcze przez pana poprzedników.

– Proszę nie zapominać, że budżet to żywy organizm, w którym zmian można dokonywać przez cały rok. Na razie swoje uwagi chcą wnieść komisje rady gminy.

Zamierza pan także zrealizować przedwyborczą obietnicę i znieść podatek od nieruchomości.

– Tak, projekt uchwały w tej sprawie głosowany będzie na najbliższej sesji. Stosowny wniosek został przeze mnie złożony, teraz ruch należy do radnych.

Radni chcą pozbawić pana prawa dokonywania zmian w planie wydatków majątkowych. Co to oznacza dla gminy?

– Taka propozycja pojawiła się w poprawkach zgłoszonych przez komisję budżetu i finansów i nie ukrywam, że jestem tym bardzo zdziwiony. Pierwszy raz w historii gminy Lubin wójt nie posiadałby takiego upoważnienia. Co to oznacza? Może się to wiązać z wieloma problemami, a nawet zablokowaniem niektórych inwestycji. Uniemożliwia to przesuwanie środków w ramach poszczególnych działów. Jeśli koszt zaplanowanej inwestycji przekroczony zostanie nawet o pięć złotych, to urząd nie ma prawa samodzielnie dokonać przesunięć. Należy zwołać sesję, przygotować uchwałę i poddać ją pod głosowanie. W tym czasie może dojść do unieważnienia przetargu. Wystarczą trzy takie przypadki w ciągu roku, by w sposób istotny zaburzyć cykl inwestycyjny w gminie.

Można mówić o pierwszych poważnych problemach?

– Wierzę, że nie. Gmina Lubin ma piętnastu radnych. Wszyscy przed wyborami deklarowali pracę na rzecz jej rozwoju, dla dobra mieszkańców, podobnie jak ja kandydując na wójta. To funkcje zaufania publicznego i mam nadzieję, że wszyscy dotrzymają słowa.


POWIĄZANE ARTYKUŁY