Zrewanżowali się Effectorowi

25

Zwycięstwem 3:1, zakończyli mecz 20. kolejki, zawodnicy Cuprum Lubin. Podopieczni Gheorghe Gianni Cretu i Pawła Szabelskiego na własnej hali podejmowali Effector Kielce. Spotkanie oglądało ponad dwa tysiące kibiców.

Lubinianie wyszli na parkiet w następującej szóstce: Ivan Borovnjak, Jeroen Trommel, Paweł Rusek, Dmytro Pashytskyy, Szymon Romać i Grzegorz Łomacz. Początek pojedynku ułożył się jak marzenie. Dobrą grą przy siatce, Ivan Borovnjak dał Cuprum wynik 1:0. Po chwili było już 2:0, a na 3:0 po asie serwisowym doprowadził Szymon Romać. Później gra nieco się wyrównała. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza i Mateusza Gradby doprowadzili w konsekwencji do stanu remisowego, aby po chwili prowadzić. Końcówka, to dobre przyjęcie Effectora i gorsze zagrywki Cuprum. W konsekwencji, goście wygrali 27:29, a ostatni punkt zdobył Grzegorz Pająk.

Drugi set wyglądał już zdecydowanie pewniej w wykonaniu Cuprum Lubin, jeśli chodzi o grę. Skuteczną zagrywką zaskakiwał kielczan, Ivan Borovnjak. Do tego punkty zdobywał po znakomitych blokach kapitan gospodarzy, Łukasz Kadziewicz. Ekipa Gheorghe Gianni Cretu i Pawła Szabelskiego była na fali. Ostatni punkt zdobył Łukasz Łapszyński, a gospodarze wygrali 25:20.

W trzecim secie bardzo ciekawie wyglądała zagrywka i przyjęcie w wykonaniu „starej gwardii” Cuprum Lubin. Na parkiecie w jednej chwili grali Maciej Gorzkiewicz, Szymon Romać, Łukasz Łapszyński i Marcin Kryś. Zawodnicy ci wykonali kilka trafnych ataków wyprowadzając swój zespół na pewne kilkupunktowe prowadzenie. Lubin wygrał tego seta 25:20.

W czwarty secie, przyjęcie rywali się posypało, natomiast gospodarze przycisnęli skuteczną zagrywką i dobra grą w elemencie bloku. Na parkiecie brylowali Łukasz Kadziewicz, Szymon Romać, Ivan Borovnjak czy Łukasz Łapszyński. Gospodarze wygrali 25:19 i cały mecz 3:1.

– Nie ukrywajmy, mecz był bardzo ciężki. Gratuluję rywalom, bo w pierwszych dwóch setach tak nas bronili, że nie wiedzieliśmy co się dzieje. Aczkolwiek z naszej strony fajnie, że się przełamaliśmy. To mega ważne punkty – przyznał Paweł Rusek.

 


POWIĄZANE ARTYKUŁY