Tragedia pod ziemią. Zginął górnik

21

Na razie nie wiadomo co tak naprawę się stało. Kwadrans przed godziną trzecią w nocy sztygar na ZG Rudna zauważył, że między taśmą a napinaczem przenośnika taśmowego uwięziony jest jego podwładny. Natychmiast wezwano ratowników z Sobina. Niestety mężczyzny nie udało się uratować – 42-letni górnik zmarł dziś tysiąc metrów pod ziemią.

Tragedia wydarzyła się na nocnej zmianie, na oddziale T 1, czyli Rudna Główna. Praca, którą wykonywał górnik była jedną z tych, którą robi się samodzielnie. Nie wiadomo więc, jak długo był uwięziony między maszynami.

– Sztygar zaniepokojony brakiem kontaktu z pracownikiem udał się na miejsce sprawdzić sytuację. To on zauważył  pracownika i wezwał pomoc. Dyspozytor otrzymał zgłoszenie o uwięzionym górniku około godziny 2.45. Ratownicy z Sobina szybko pojawili się na miejscu. Tuż po godzinie 3 pracownik był już uwolniony. Niestety, lekarz, który podjął reanimację, stwierdził zgon – informuje Dariusz Wyborski, rzecznik KGHM.

Mężczyzna w Polskiej Miedzi pracował od dziewięciu lat. Był ślusarzem mechanikie maszyn i urządzeń górniczych. Miał żonę i dwoje dzieci. – Jest nam bardzo przykro, to pierwszy wypadek śmiertelny w tym roku – dodaje rzecznik.

Teraz na miejsce zjedzie specjalna komisja, która zbada, jak doszło do tego wypadku. Jest on zaliczany w kategorię wypadków związanych z ruchem maszyn i urządzeń.


POWIĄZANE ARTYKUŁY