Odpowie za śmierć kierowcy

23

Wyrok w dosyć skomplikowanej sprawie będzie musiał wydać lubiński sąd rejonowy. Prokuratura właśnie zakończyła śledztwo w sprawie wypadku na trasie Lubin-Chojnów i skierowała do sądu akt oskarżenia. I choć do wypadku przyczynił się mężczyzna, który w nim zginął, to okazało się, że winę ponosi też inny z kierowców, jadący z naprzeciwka. Uderzył w nieprawidłowo jadący samochód i był nietrzeźwy.

24 czerwca kierowca volkswagena UP jechał od strony Chojnowa w kierunku Lubina. Przed lekkim wzniesieniem, a zatem nie wiedząc czy manewr uda mu się zakończyć bezpiecznie, zaczął wyprzedzać forda mondeo.

– W tym czasie z naprzeciwka oplem vectra jechał 42-letni Jarosław Ś. z Lubina. Gdy pokonał wzniesienie zobaczył dwa jadące obok siebie samochody. Volkswagen znajdował się na jego pasie ruchu. Zaskoczony sytuacją skręcił gwałtownie w lewo, a następnie rozpoczął hamowanie. Mimo tego, że kierowca volkswagena zaczął już zjeżdżać na właściwy pas ruchu, pojazdy zderzyły się – relacjonuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Kierowca volkswagena doznał bardzo ciężkich obrażeń ciała, m.in. złamania poprzecznego kręgosłupa piersiowego z uszkodzeniem rdzenia kręgowego. Zmarł na miejscu.

Natomiast Jarosław Ś. miał stłuczoną głowę i klatkę piersiową oraz złamany palec lewej ręki. Szybko wyszło na jaw, że był pijany. Miał dwa promile alkoholu we krwi.

Powołany w sprawie biegły z zakresu ruchu drogowego przyznał, że to zmarły kierowca volkswagena stworzył niebezpieczną sytuację na drodze, bo wyprzedzał mimo ograniczonej widoczności. – Do wypadku przyczynił się jednak także lubinianin. Gdyby zaczął hamować bez wcześniejszego skrętu kół w lewo, do zderzenia pojazdów by nie doszło – tłumaczy prokurator Łukasiewicz.

Prokurator postawił Jarosławowi Ś. zarzut spowodowania pod wpływem alkoholu wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyzna przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i wyjaśnił, że po zauważeniu volkswagena rozpoczął hamowanie,
lecz nie skręcał kołem kierownicy, a samochód sam zaczął zjeżdżać na lewy pas ruchu.

Przeczą temu ustalenia poczynione w czasie oględzin. Ujawniono ślady blokowania kół, świadczące o podjęciu kwestionowanego manewru. Jarosławowi Ś. grozi kara od 9 miesięcy do 12 lat pozbawienia wolności oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.


POWIĄZANE ARTYKUŁY