Czas brać się do pracy

19

Rozmowa z Tadeuszem Kielanem, nowym wójtem gminy Lubin.

Piątka okazała się dla pana szczęśliwa: 55,55 proc. poparcia w drugiej turze wyborów na wójta gminy Lubin. Satysfakcja czy niedosyt?

– Zdecydowanie satysfakcja! To nie były zwyczajne wybory pomiędzy Rogowską a Kielanem, ale swoiste referendum w sprawie być albo nie być gminy – tak przynajmniej przedstawiali je moi kontrkandydaci i na tym zbudowali swoją kampanię. Ja jednak od początku, nie tylko wierzyłem, ale byłem głęboko przekonany, że mieszkańcy gminy to mądrzy ludzie, którzy od dawna wiedzą, na kogo oddadzą swój głos. Nie zawiodłem się, bardzo dziękuję za poparcie i ten ogromny kredyt zaufania, który otrzymałem.

To była trudna kampania, żeby nie powiedzieć wyczerpująca… Jakie będą te pierwsze tygodnie nowego wójta gminy Lubin?

– Kampania rzeczywiście nie była łatwa, bo w ostatnich tygodniach – w zasadzie bez dnia przerwy – spotykałem się z mieszkańcami. Było to dla mnie nowe i bardzo ważne doświadczenie. Z dziesiątek rozmów, które przeprowadziłem, wyłonił się czytelny obraz tego, co dzieje się w miejscowościach gminy Lubin, z jakimi problemami borykają się mieszkańcy, co im się nie podoba i co chcieliby zmienić. Dlatego nie mam czasu, na odpoczywanie po kampanii. Trzeba się brać do pracy.

W pana programie była mowa o integracji gminy z miastem, wróci pan do tego pomysłu?

– Ta kampania wiele wniosła i wiele zmieniła. Mieszkańcy byli straszeni wizją likwidacji i Kielanem likwidatorem. Trudo się dziwić, że czują lęk przed zmianami. Wybierzemy to, co dla nas najlepsze. Ostateczna decyzja – co podkreślałem wielokrotnie – należeć będzie do mieszkańców. Teraz należy się skupić na bieżących sprawach i problemach, które trzeba pilnie rozwiązać.

Czyli….

– Komunikacja to sprawa numer jeden. Trzeba ją bezwzględnie zintegrować z miejską, bo zwłaszcza teraz, gdy za oknem temperatury spadają poniżej zera, istniejący stan mocno komplikuje życie mieszkańcom. Za chwilę pojawi się problem zimowego utrzymania dróg. Właśnie w czasie przedwyborczych spotkań z mieszkańcami dowiedziałem się, że na odśnieżanie niektórych odcinków wewnętrznych dróg mieszkańcy robią składki. Tak być nie może! Sprawą niecierpiącą zwłoki jest także instalacja kilkunastu punktów świetlnych, na które, jak usłyszałem, mieszkańcy czekają od kilku lat.

Czy to nie jest trochę lista pobożnych życzeń, czy są na to pieniądze?

– Niewątpliwie czeka mnie przygotowanie bilansu otwarcia i dokładna analiza budżetu na przyszły rok, przygotowanego przez moją poprzedniczkę. Jeśli trzeba będzie dokonamy stosownych przesunięć. Poza tym, tak jak deklarowałem, będę współpracował z miastem i powiatem – a właśnie drogi będą najważniejszą płaszczyzną tej współpracy.

Zmiany w budżecie wymagają zgody rady, a na razie ma pan sześciu radnych.

– Wierzy pani, że znajdzie się w radzie gminy osoba, która zagłosuje przeciwko przesunięciu pieniędzy za zimowe utrzymanie dróg? Jestem przekonany, że bez względu na to, z jakimi komitetami związani byliśmy przed wyborami, po wyborach będziemy mieć jeden wspólny cel: dobro gminy, którą wspólnie reprezentujemy. Do takiego szerokiego kompromisu będę namawiał.


POWIĄZANE ARTYKUŁY