MVP dla Stachery. Derby Chrobrego

15

Spotkanie MKS Zagłębia Lubin z SPR Chrobrym Głogów obfitowało w znakomite interwencje bramkarzy, walkę w środku pola oraz zdeterminowaną obronę, która skutecznie zatrzymywała ataki rozpędzonych rozgrywających. Walka o zwycięstwo rozgrywała się nie tylko pomiędzy szczypiornistami, ale także między maskotkami oby zespołów, Krecikiem i wojem Bolkiem.

Przy wyjściu na parkiet, Miedziowi Lubin przygotowali obu ekipom szpaler z piłek do rugby. Później w przerwie meczu, miejscowy zespół zaprezentował kibicom między innymi formację młyna. Do wspólnej zabawy, rugbyści zaprosili także publiczność.

Pierwsze celne trafienie mogliśmy oglądać dopiero w 3. minucie meczu. Pewnym rzutem z drugiej linii, Faruk Halilbegović pokonał Rafała Stacherę. W 5. minucie Krzysztof Tylutki doprowadził do remisu, 1:1. Po 10. minutach, lepsi o jedną bramkę byli podopieczni Krzysztofa Przybylskiego. Chrobry prowadził 2:3. Znakomicie w obu obozach funkcjonowała obrona. Dodatkowo na medal spisywali się Juri Shamrylo i Rafał Stachera. Spotkanie przebiegało w rytmie bramka za bramką. Żadna z ekip nie była w stanie wypracować sobie większej przewagi. W ekipie z Lubina, często na listę strzelców wpisywał się Faruk Halilbegović, w Głogowie natomiast – Krzysztof Tylutki. Końcówka tej połowy należała do minimalnie lepszych zawodników Chrobrego, którzy po celnych trafieniach Rafała Biegaj, Adama Babicz schodzili do szatni z korzystnym dla siebie wynikiem, 11:13.

Druga połowa, to prawdziwa bitwa. Rozpoczęła się ona od kontry Zagłębia. W tej sytuacji, idealnie wychodzący ze skrzydła Adam Marciniak, pierwszy zdobył gola w tej odsłonie meczu (12:13). Goście nie byli dłużni i również zdobywali bramki. W 38. minucie, Głogów wygrywał 13:16. Wydawało się, że nagle lubinianie stracili grunt pod nogami, goście natomiast dostali skrzydeł. Dodatkowym motorem napędowym był dla Chrobrego Rafał Stachera, co chwilę broniąc trudne rzuty miedziowych. W tej połowie, bezpieczną różnicę punktową wypracował gościom między innymi Adam Świątek (cztery bramki w 3 minuty). Po czterdziestu minutach rywalizacji, coraz częściej sędziowie byli zmuszeni do karania szczypiornistów dwiema minutami na ławce i żółtymi kartkami. Gra mogła się podobać kibicom, którzy pojawili się na hali w liczbie 1917. W nerwowej końcówce lepiej wypadli przyjezdni, którzy wygrali mecz 22:26. Ostatniego gola rzucił Adam Babicz.

– Derby są zawsze emocjonujące. Myślę, że zaciętości i walki nie można było nie zauważyć. Gratuluję kolegom z Głogowa, bo w przekroju całego spotkania zasłużyli na zwycięstwo. My, o ile do bloku defensywnego – bramkarz i obrona, nie mogłem mieć pretensji, bo dwadzieścia kilka bramek jest do przyjęcia. W ataku nie potrafiliśmy natomiast stworzyć zespołu. Nasze bramki, to były indywidualne zagrania, bez gry zespołowej – mówi Jerzy Szafraniec, szkoleniowiec MKS Zagłębia Lubin.

– Ten mecz mógł się podobać kibicom. Było dużo walki, dużo męskich starć. Tak właśnie powinno to wyglądać. Cieszy postawa w Rafała Stachery, który można rzec, zamurował tę bramkę. Choć rywale nie pozostawali dłużni, bo również bronili karne, czy rzuty sam na sam. Postawiliśmy trudne warunki Zagłębiu w obronie – komentuje Krzysztof Przybylski, trener Chrobrego Głogów.

Zagłębie: Małecki, Shamrylo – Michałów 1, Stankiewicz 1, Gumiński 4, Rosiek 2, Przysiek, Kużdeba 1, Marciniak 2, Szymyślik 2, Halilbegović 6, Paluch 1, Czuwara, Bartczak 2, Kulesza.

Chrobry: Stachera, Kapela – Kaczmarek, Bednarek 2, Witkowski, Płócienniczak, Świtała, Mochocki 2, Tylutki 5, Biegaj 4, Babicz 6, Kandora, Kubała 3, Świątek 4.

 


POWIĄZANE ARTYKUŁY