![]()
3:1. Takim rezultatem zakończyło się spotkanie pomiędzy Cuprum Lubin a Czarnymi Radom. Podopieczni Gheorghe Gianni Cretu przez pierwsze dwa sety narzucali swoje tempo. Później gra stała się nieco wyrównana, ale ostatecznie 3 punkty na swoje konto, dopisali gospodarze tego meczu.
W hali RCS zebrało się ponad dwa tysiące kibiców, którzy przez całe spotkanie dopingowali Cuprum Lubin. W sektorze sympatyków gości, również dało się słyszeć okrzyki podnoszące na duchu ekipę Radomia. Te na pewno pomagały ekipie Roberta Prygiela na początku pierwszego seta. Przyjezdni dosyć szybko wyszli na prowadzenie 2:5. Straty skutecznymi atakami zmniejszali Łukasz Kadziewicz, Marcel Gromadowski i Paweł Siezieniewski. Do remisu natomiast doprowadził ponad dwumetrowy Dmytro Pashytskyy. Cuprum wyszło następnie na prowadzenie i wygrało seta 25:22.
![]()
W drugiej części spotkania gospodarze kontynuowali dobrą passę. Udane zawody rozegrał Marcel Gromadowski, którego „torpedy” z prawego skrzydła wprowadzały niemałe zamieszanie w szeregach Radomia. Dodatkowo kapitan Lubina, Łukasz Kadziewicz, także dołożył cegiełkę do kilku punktów i Cuprum wygrało 25:22.
Trzeci set, to koncertowa gra Dmytro Pashytskyyego, który ratował zespół skuteczną grą przy siatce. W tym secie bowiem, linia ataku Cuprum nieco się załamała i potrzebowała motoru napędowego. Takim właśnie był pochodzący z Ukrainy siatkarz. Niestety lubinianie przegrali pojedynek 21:25.
![]()
W czwartym secie goście zaczęli od szybkiego 0:2. Tutaj ponownie morale Cuprum ratował Dmytro Pashytskyy. Długo walka przebiegała w tempie punkt za punkt. Dopiero od stanu 10:9, podopieczni Gheorghe Gianni Cretu poczuli wiatr w żaglach i nie oddali prowadzenia do końca meczu wygrywając 25:21. MVP spotkania został Dmytro Pashytskyy.
– Jestem bardzo szczęśliwy z tych trzech punktów, ponieważ w tej lidze sporo zespołów gra na tym samym poziomie. Wiedzieliśmy, że Radom, to dobry zespół. Wygraliśmy na własnym parkiecie, a to zdecydowanie poprawiło nasze morale po porażce z Warszawą i psychicznie czujemy się lepiej – przyznaje Jeroen Trommel, przyjmujący Cuprum Lubin.




