Od lutego w okolicach cmentarza w Oborze nie spotkamy już samochodowych wraków ani piwnych parasoli. Urząd miejski zabronił handlu w tym miejscu. Do czasu aż w drodze przetargu nie znajdzie się przedsiębiorca, który zajmie się zagospodarowaniem tego terenu. – I dobrze. W końcu może będzie to przyzwoicie wyglądać – komentują mieszkańcy, którzy często odwiedzają groby bliskich.
To właśnie lubinianie podnieśli larum. – Jak to wygląda? Wstyd, żeby w tych czasach prowadzić handel w takich warunkach. Moja rodzina z całej Polski przyjeżdża tu odwiedzać bliskich i śmieją się, że u nas gorzej jak za komuny – opowiadał nam w ubiegłym roku jeden z lubinian.
Urząd postanowił zainterweniować. Ale drobni przedsiębiorcy wciąż prosili o przedłużenie pozwolenia na handel. W końcu ostatnie miesiące roku to dla nich niemal żniwa. Od tego roku wszystko ma się jednak zmienić. Urząd wstrzymał wszystkie pozwolenia, a teren wystawia na sprzedaż.
– W najbliższym czasie ogłosimy przetarg. Liczymy, że znajdzie się przedsiębiorca, który zagospodaruje ten teren. Postawi jakieś estetyczne pawilony, w których prowadzony będzie handel. Chcemy by sprzedawano tam kwiaty i znicze, a także, aby pojawił się zakład usług pogrzebowych – tłumaczy Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina.
Wyjątkiem dla handlarzy będzie jedynie listopad. W okresie przed Dniem Wszystkich Świętych będą mogli ponownie rozstawić swoje stragany.





