Naruszyli zasady, stąd wypadek w kopalni

26

Jan T. i Krzysztof K. naruszyli zasady BHP – stwierdził biegły. Mężczyźni zlekceważyli zagrożenie, co doprowadziło do wybuchu opony i zranienia ich oraz jeszcze jednego górnika w Zakładach Górniczych Rudna. Pierwszy z nich usłyszał zarzut umyślnego niedopełnienia ciążącego na nim obowiązku. Natomiast w stosunku do drugiego warunkowo umorzono postępowanie.

Do wypadku doszło 20 stycznia 2012 roku w komorze maszyn ciężkich PeBeKi w ZG Rudna. Jan T. z Nowej Soli, obecnie 61-letni emeryt, jako przodowy zespołu i jego pomocnik zostali wyznaczeni przez sztygara do demontażu uszkodzonego koła wozu odstawczego. Ponieważ nie mogli odkręcić śrub, poprosili sztygara, aby przydzielił im do pomocy spawacza, 31-letniego Krzysztofa K. z Legnicy.

Jan T. nie spuścił jednak powietrza z opony, ponieważ nie mógł odkręcić wentyla. Nie powiedział o tym sztygarowi. Spawacz Krzysztof K. też nie obniżył ciśnienia w kole. Gdy upalał śrubę, opona wybuchła. Jana T. podmuch odrzucił na krawędź muru, jego pomocnika na ocios, a spawacza Krzysztofa K. fragmenty opony uderzyły w twarz.

Krzysztof K. miał uraz twarzoczaszki oraz gałki ocznej z uszkodzeniem rogówki i wypadnięciem tęczówki oraz perforacji obydwu błon bębenkowych.

Pomocnik przodowy miał m.in. skomplikowane złamanie kości lewego podudzia, skręcenie stawu skokowego z uszkodzeniem torebki stawowej i kości, a także oparzenia podudzi II i III stopnia.

Jan T. doznał wieloodłamowego złamania kości prawego podudzia z ubytkiem kości i skóry, złamania kości dłoni i złamania nosa.

Powołany w tej sprawie biegły stwierdził, że Jan T. oraz Krzysztof K. naruszyli zasady BHP i postąpili niezgodnie z obowiązującymi przepisami.

– Zdaniem biegłego, Jan T. miał 17-letni staż na stanowisku ślusarz-operator. Prace przy demontażu kół wykonywał wielokrotnie. Był etatowym brygadzistą. Posiadał odpowiednie kwalifikacje i umiejętności do wykonania powierzonych mu zadań, znał zasady i zagrożenia związane z demontażem koła w wozie odstawczym – mówi Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy. – W związku z tym, usłyszał zarzut umyślnego niedopełnienia ciążącego na nim obowiązku, jako na osobie odpowiedzialnej za BHP, czym nieumyślnie spowodował obrażenia ciała u dwóch członków swego zespołu – dodaje.

Jan T. przyznał się do przestępstwa. Stwierdził, że powinien znać instrukcję dotyczącą bezpiecznego wykonywania prac związanych z montażem, demontażem i pompowania kół. Instrukcji w kopalni było jednak tak dużo, że nikt nie przykładał wagi, aby je wszystkie poznać.

Za spowodowanie wypadku przy pracy grozi mu kara od miesiąca do 3 lat pozbawienia wolności.

Zdaniem biegłego także Krzysztof K. odpowiedzialny jest za wypadek. Ponieważ nie był osobą dozoru ruchu, usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania obrażeń u trzech osób.

Krzysztof K. przyznał się do zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Za czyn, który popełnił, grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku. Prokurator zdecydował się jednak skierować wniosek o warunkowe umorzenie postępowania na dwa lata.

– Zdaniem prokuratora, okoliczności sprawy, jak i postawa oskarżonego dają podstawy do przypuszczenia, że pomimo warunkowego umorzenia postępowania, Krzysztof K. będzie przestrzegał porządku prawnego i nie popełni ponownie przestępstwa. Okres próby dwóch lat powinien zweryfikować tę prognozę – kończy Liliana Łukasiewicz.
 


POWIĄZANE ARTYKUŁY