Upomnienie od Komisji Etyki Poselskiej – taką karę za udział w aferze taśmowej otrzymał poseł Norbert Wojnarowski. Ale parlamentarzysta wcale nie zamierza jej przyjmować. – Kiedy tylko otrzymam uzasadnienie na piśmie, złożę odwołanie – zapowiada Norbert Wojnarowski.
– Uważam, że komisja nie może oceniać mojego zachowania ze względu na brak całości nagrania. Materiał, którym dysponuje, to jedynie czterominutowe, pocięte nagranie, które jest niekompletne i stawia tę sprawę w zupełnie innym świetle – podkreśla Norbert Wojnarowski.
To tylko jeden z argumentów. Parlamentarzysta zaznacza też, że komisja obradowała w niepełnym składzie. Zabrakło m.in. przedstawiciela Platformy Obywatelskiej. – Kiedy poseł Michał Jaros, także zamieszany w tę sprawę, był przesłuchiwany przez komisję w pełnym składzie, nie nałożono na niego żadnej kary. A w moim przypadku nie było wszystkich członków i od razu pojawiło się upomnienie. Dlatego nie zgadzam się z tą decyzją i zamierzam się odwołać – zaznacza.
Upomnienie nałożone przez Komisję Etyki Poselskiej to jedyna kara, jaka spotkała posła Wojnarowskiego. Doniesienie wpłynęło też do legnickiej prokuratury, ale śledczy podjęli decyzję, że nie będą zajmować się sprawą.
Więcej o aferze taśmowej, czyli nagraniach, na których poseł proponował pracę w KGHM w zamian za poparcie Jacka Protasiewicza w wyborach na szefa dolnośląskiej PO, pisaliśmy tutaj:
www.lubin.pl/aktualnosci,28491,posel_nie_zamierza_sie_tlumaczyc.html





