Protest przeciw budowie spalarni opon pomiędzy Kłopotowem a Miroszowicami nabiera rozpędu. Już ponad 500 mieszkańców złożyło swoje podpisy, tym samym podkreślając, że nie chcą tego zakładu w sąsiedztwie swoich domów.
Do protestu Kłopotowa i Miroszowic przyłączyły kolejne wsie – Księginice i Czerniec. – Nic dziwnego. Kto byłby zadowolony z takiego sąsiada? – pyta sołtys Miroszowic Stanisława Jasion. – Dużo jest u nas młodych małżeństw, które przeniosły się z miasta na wieś, żeby mieć trochę spokoju, pooddychać świeżym powietrzem. Nikt nie chce tutaj żadnej spalarni – podkreśla.
Przeciwnicy inwestycji nie wierzą w zapewnienia, że ten spalarnia będzie nieszkodliwa dla ludzi i środowiska. – Jak można coś robić, coś palić, bez skutków ubocznych? A co się stanie z odpadami? – pytają.
Kiedy temat został poruszony na portalu www.lubin.pl, w internecie rozgorzała dyskusja. Sprawą zaczęły się też interesować kolejne wsie. A przede wszystkim wielu mieszkańców Lubina. Ludzie zaczęli organizować zebrania, szukać informacji na ten temat.
– Na całym świecie ta technologia jest zakazana. Kiedyś była taka spalarnia w Niemczech, ale została zamknięta, bo miała tak negatywny wpływ na środowisko. Obecnie działa tylko w Chinach. I teraz nam chcą zaserwować coś takiego – denerwuje się jedna z lubinianek.
Kobieta jest w zaawansowanej ciąży i martwi się o zdrowie swojego nienarodzonego jeszcze dziecka. – Im więcej informacji na ten temat zaczęłam szukać, tym bardziej jestem przerażona. Okazuje się, że w procesie pirolizy opon powstają związki o silnym działaniu rakotwórczym. Powstają też bardzo duże ilości siarkowodoru, który także jest trujący, a na dodatek ma bardzo nieprzyjemny zapach zepsutych jaj. Co więcej, w przypadku pożaru składowanych opon, takie gaszenie jest bardzo długotrwałe. Ludzi trzeba ewakuować, gleba i woda są skażone. A to wszystko ma się dziać kilkaset metrów od najbliższych zabudowań – opowiada przerażona.
– Listy z podpisami wciąż są u ludzi, ciągle je zbieramy. To już ostatni dzwonek, bo trzeba zanieść je do pani wójt. Apelujemy do wsi pozostałych wsi, aby także się do nas przyłączyły. Oraz do lubinian, bo ich to także nie ominie. Skutki tej inwestycji odczuje każdy z nas. I liczymy, że władze samorządowe zechcą nam pomóc – apeluje Barbara Skórzewska z Miroszowic.
O sprawie pisaliśmy też tutaj: /aktualnosci,28442,szykuja_nam_spalarnie_opon_pod_nosem.html
Odpowiedź inwestora: /aktualnosci,28557,inwestor_nie_zamierzam_nikogo_truc_.html





