Skandynawski kryminał lubinianki

67

Na co dzień jest matką trójki dzieci i uczy najmłodszych języka angielskiego. A po godzinach… pisze książki sensacyjne. W księgarniach na półkach można znaleźć debiutancką powieść lubinianki tworzącej pod pseudonimem Joanna Holson.

Napisanie „Translacji” zajęło pani Joannie dwa lata. – Potrzeba pisania zawsze we mnie siedziała, jak drzazga, którą trzeba wyciągnąć. Gdy wyjechałam z mężem do Niemiec, gdzie dostał dwuletni kontrakt, miałam dużo czasu. Siedziałam w domu z dziećmi, byłam w obcym kraju. Pisanie było dla mnie formą ucieczki – mówi lubinianka.

I tak powstała powieść „Translacja”, której akcja osadzona jest na Islandii, gdzie przez jakiś czas mieszkała i pracowała pani Joanna. Jednak książka nie trafiła, jak to zazwyczaj bywa, do szuflady. – Już wcześniej czytałam w internecie, jak wydać książkę. Dowiedziałam się na przykład, że najbardziej opłacalne jest wydanie książki, która ma około 400 stron. Taką też napisałam – dodaje z uśmiechem.

Swoją pracę lubinianka wysłała do kilku wydawnictw i szybko otrzymała odpowiedź. – Videograf zaproponował mi wydanie mojej książki – wspomina pani Joanna. – Zainteresowane było też wydawnictwo Prószyński i Spółka. Rozmowy doszły dość daleko, ale w końcu Prószyński nie zdecydował się – dodaje.

Od jakiegoś czasu książkę pani Joanny można znaleźć w księgarniach w całej Polsce. – Także w naszej lubińskiej galerii, w Empiku i Matrasie jest dostępna moja książka – mówi lubinianka, przyznając jednocześnie, że jej mąż do tej pory nie przeczytał tego co napisała. Podczytuje po trochę, ale jeszcze nie skończył.

Znajomi lubinianki bardzo różnie reagują na jej książkę. Jednym podoba się bardzo, inni mówią, że nie jest to literatura w ich typie. Ale pani Joanna cieszy się z każdej recenzji.

Niedawno na prośbę syna napisała kolejną książkę. Tym razem jest to bajka dla dzieci. Jej akcja również osadzona jest w jednym z mroźnych krajów, tym razem jednak na Grenlandii.

– Pracuję też nad książką dla dorosłych. Będzie to kryminał osadzony bliżej nas, w Karpaczu – dodaje pani Joanna.

Drugą książkę lubinianka także spróbuje wydać. – Zamierzam zrobić podobnie jak przy poprzedniej książce – wysłać do kilku wydawnictw – mówi. – Wiem, że każdy może wydać swoją książkę jeśli za to zapłaci, ale ja nie chcę w ten sposób, bo wtedy nie ma zapewnionej dystrybucji. A gdy wydaje się książkę, chce się przeciez, żeby czytali ją ludzie – dodaje.

Strona pani Joanny to: www.facebook.com/joannaholson


POWIĄZANE ARTYKUŁY