Jedyne takie rozgrywki

21

Gdy Adam Michalik, zaczynał się angażować w projekt Playarena, nikt w naszym mieście nie słyszał jeszcze o tej inicjatywie. Dziś po czterech latach działalności w lubińskiej lidze gra ponad trzy tysiące zawodników, którzy przez cały ten okres rozegrali łącznie ponad 2500 spotkań na osiedlowych boiskach. Dzięki temu Lubin jest jednym z najmocniejszych i najlepiej rozwijających się w całym kraju ośrodkiem piłki nożnej 6-osobowej. Poniżej rozmowa z Ambasadorem amatorskich rozgrywek.

Skąd pomysł na taką ligę w Lubinie?

Adam Michalik: Gdy miałem niespełna czternaście lat z powodów zdrowotnych musiałem zrezygnować z „profesjonalnej” gry w piłkę. Los chciał, że zbiegło się to z śmiercią mojego ojca. Wtedy obiecałem sobie, że skoro nie mogę grać w piłkę, o czym marzył mój ojciec to zrobię wszystko, by zaistnieć w futbolu w innej roli. Dlatego też, gdy w wieku 17 lat otrzymałem informacje o możliwości założenia bezpłatnych rozgrywek piłkarskich w Lubinie nie zawahałem się ani chwili. Tym bardziej, że projekt Playarena idealnie wkomponowywał się w lokalną szarą rzeczywistość.

Co masz na myśli mówiąc „lokalna szara rzeczywistość”?

Prawda jest taka, że od wielu lat nie tylko w Lubinie, ale także w zdecydowanej większości innych polskich miast brakowało możliwości sportowej rywalizacji dla starszych mieszkańców. Z reguły rozgrywane są jedynie turnieje „Dzikich Drużyn” dla najmłodszych a zapomina się, że ci nieco starsi także lubią aktywnie spędzać czas.

Stworzyłeś coś niesamowitego w Lubinie. Jak to się dokładnie stało?

Nie lubię określenia, że ja coś stworzyłem samodzielnie. Sukces lubińskiej Playareny to zasługa przede wszystkim zawodników, którzy na co dzień rywalizują na boiskach. Bez nich oraz bez byłych i obecnych Ambasadorów Rozgrywek stworzenie tak prężnie działających rozgrywek nie było by możliwe. Ja jedynie zapoczątkowałem całą inicjatywę w naszym mieście, a następnie starałem się wciągnąć kolejnych ludzi do gry. Teraz liga jest już tak duża, że sama przyciąga kolejnych chętnych, którzy wnoszą wiele świeżości do rozgrywek.

Półtora roku temu zamieniłeś Lubin na Wrocław. Możesz zdradzić dlaczego?

Każdy, zwłaszcza w moim wieku ma w swoim życiu momenty, w których potrzebuje nowych wyzwań, by nie popaść w monotonie. Gdy rozgrywki w Lubinie funkcjonowały już na wysokim poziomie postanowiłem skorzystać z propozycji dołączenia do osób, które zarządzają projektem Playarena w skali ogólnopolskiej. Wiedziałem, że jest to dla mnie szansa na indywidualny rozwój. Oczywiście wielki wpływ na moją decyzję miał fakt, że już od dłuższego czasu lokalnie działał ze mną Bartek Sawicki, któremu mogłem zaufać i całkowicie przekazać kontrolę nad lubińskimi rozgrywkami.

W siedzibie Playarena zajmujesz się koordynowaniem Programu Ambasador, co oznacza, że masz „pod sobą” ponad setkę osób w różnych regionach kraju. Jak sobie z tym radzisz?

Nie ma co ukrywać jest to niezwykle trudne zadanie, tym bardziej, że Ambasadorzy, o których wspominasz to grupa niesamowicie zdeterminowanych osób, które wkładają całe serducho w rozgrywki w swoich miastach. To oni są zarówno sercem jak i płucami całego projektu. Co ciekawe robią to na zasadzie wolontariatu, co pokazuje, że w polskim futbolu mamy jeszcze ludzi chcących działać z pasją a nie jedynie dla pieniędzy.

Jakie masz marzenia związane z lubińską Playareną?

Przede wszystkim chciałbym, aby w dalszym ciągu się rozwijała. To jest podstawa, bo jeśli prześpimy chociaż moment to zamiast iść do przodu będziemy się cofali. Osobiście marzy mi się, by lubińska Playarena była najbardziej profesjonalnie zarządzaną ligą piłki nożnej 6-osobowej w Polsce.
 


POWIĄZANE ARTYKUŁY