Wystarczyła chwila, by ławka stanęła w płomieniach. 40-latek, który ją podpalił, stwierdził później, że zrobił to, bo „naszła go taka ochota”. Teraz za tę ochotę będzie musiał ponieść konsekwencje – grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

W nocy z soboty na niedzielę o godz. 3.20 dyżurny lubińskiej policji otrzymał zgłoszenie o tym, że ławka znajdująca się na deptaku przy ul. Paderewskiego płonie. Na miejscu patrol policji zastał już straż pożarną, która gasiła ogień.
– Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Funkcjonariusze szybko ustalili rysopis mężczyzny podejrzewanego o podpalenie. Wiedząc, że od podpalenia upłynęło niewiele czasu, natychmiast rozpoczęli sprawdzanie pobliskich ulic i miejsc, w których mógł przebywać sprawca. Ich działania przyniosły szybki efekt. Na ulicy Sybiraków zauważyli mężczyznę odpowiadającego ustalonemu rysopisowi – mówi podkom. Sylwia Serafin, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lubinie.
Podpalaczem okazał się 40-letni mieszkaniec Lubina. Policjantom przyznał się, że to on podpalił ławkę. Zapytany dlaczego to zrobił, stwierdził, że „naszła go taka ochota”.
– 40-latek został zatrzymany i trafił do policyjnego pomieszczenia dla osób zatrzymanych. Straty przedstawiciel urzędu gminy wycenił na ponad tysiąc złotych. Lubinianin usłyszał już zarzut zniszczenia mienia. Za to przestępstwo może mu grozić kara do 5 lat pozbawienia wolności – informuje oficer prasowy lubińskiej policji. – Przypominamy, że niszczenie cudzego mienia nie jest niewinnym wybrykiem. Może wiązać się nie tylko z odpowiedzialnością karną, ale również z obowiązkiem naprawienia wyrządzonej szkody. Chwilowa „ochota” na zniszczenie czegoś, co służy innym, może mieć bardzo kosztowne konsekwencje – dodaje.





