Tłumy na pikniku

8

Największą frajdę miały dzieci – mogły obejrzeć z bliska duże wojskowe maszyny. Choć i dorośli z zaciekawieniem przyglądali się czołgom, wypytując żołnierzy o różne szczegóły. Jednak nie tylko wojskowe maszyny przyciągnęły lubinian na dzisiejszą imprezę na błoniach. Bardzo długa kolejka ustawiła się także po bigos i grochówkę oraz do stoiska Agencji Mienia Wojskowego.

Piknik wojskowy z okazji Święta Niepodległości przyciągnął na błonie tłumy lubinian. Przyszły całe rodziny. Wielu z biało-czerwonymi balonikami, flagami lub kotylionami przypiętymi do kurtek.

– Fajna impreza. Zresztą chyba nie tylko ja tak myślę, bo przyszło naprawdę sporo ludzi – mówi pan Marek, pokazując synkowi czołg T-34, czyli maszynę Rudy 102 znaną z serialu „Czterej pancerni i pies”.

Rzeczywiście czołg leopard, przeciwlotniczy zestaw rakietowo-artyleryjski czy haubicę samobieżną ciężko było dostrzec zza tłumu ludzi.

Długa kolejka ustawiła się też po wojskową grochówkę i bigos. – Przygotowaliśmy 500 litrów grochówki i 100 kg bigosu. Mamy nadzieję, że wystarczy dla wszystkich chętnych – mówi jeden z żołnierzy.

Lubinianie cierpliwie czekali na swoją kolej. – Warto czekać – stwierdzają z uśmiechem lubińskie harcerki. – Stoimy już godzinę, ale chcemy spróbować grochówki. W ubiegłym roku też jadłyśmy – dodaje Karolina Kuźma z 12. drużyny Etna.

– W sumie to już stoimy czwartą godzinę. Wcześniej byłyśmy w kościele, potem pod pomnikiem, a teraz na pikniku. Ale warto czekać w kolejce po wojskowy bigos i grochówkę – dodają Oliwia Wójcik i Ola Wiewiórka z 60. drużyny Westerplatte.

Długi ogonek ustawił się też do stoiska Agencji Mienia Wojskowego. Lubinianie kupowali kurtki wojskowe, czapki, berety, lornetki…

Piknik wojskowy w Święto Niepodległości został zorganizowany w Lubinie już po raz piąty.


POWIĄZANE ARTYKUŁY