Już dziś wieczorem w polsatowskim show „Must be the music” zobaczymy i usłyszymy lubiniankę Lilianę Iżyk. Trzymajmy kciuki. Może 20-latce, dzięki wsparciu lubinian, uda się dostać do finału.
– Denerwuję się bardzo – przyznaje Liliana. Do występu w półfinałowym odcinku, który zostanie wyemitowany na żywo, dziewczyna przygotowuje się od października. – Pracuję razem z moją nauczycielką śpiewu Magdaleną Bigoś – dodaje.
Pani Magdalena będzie trzymać za nią kciuki siedząc przed telewizorem. Natomiast z Lilianą do Warszawy pojechali mama, chłopak Daniel, przyjaciółka Edyta oraz 12 innych osób, więc spora grupa kibiców.
Co zaśpiewa lubinianka, tego niestety nie mogła nam zdradzić. Przekonamy się dopiero dziś wieczorem. Początek programu „Must be the music” o godzinie 20.
Na wiadomość, że przeszła do półfinału Liliana zareagowała bardzo emocjonalnie. Były łzy i potknięcie się na scenie. – Nie spodziewałam się takiego werdyktu. Nawet nie wiem kiedy ugięły się pode mną nogi – wspomina z uśmiechem lubinianka.
Pierwszy werdykt nie był dla niej korzystny. Po wykonaniu arii operowej Giacomo Pucciniego „O mio babbino caro”. Zielone „tak” otrzymała jedynie od Kory i Elżbiety Zapendowskiej. Dopiero dogrywka, w której Liliana zaśpiewała przebój Birdy „People help the people”, spowodowała, że dziewczyna dostała pozytywnie oceny od wszystkich członków jury.
O Lilianie pisaliśmy tutaj: www.lubin.pl/aktualnosci,27912,lubinianka_wystapi_przed_milionami.html





