– Spodziewałyśmy się meczu walki i taki był. Zawsze te pojedynki z Jelenią Górą są takie, że obie ekipy zostawiają dużo serca na parkiecie. Uważam, że w większości ten mecz toczył się pod nasze dyktando – przyznała Bożena Karkut, trener szczypiornistek z Lubina. Miedziowe w ramach 9. kolejki Superligi Kobiet pokonały na własnym parkiecie KPR Jelenią Górę, 29:25.
Zgodnie z tym co powiedziała Bożena Karkut, rywalki z Jeleniej Góry faktycznie walczyły o każdy metr na parkiecie jak lwice. Jednak to zespół z Lubina był zdecydowanym faworytem meczu i kontrolował spotkanie. Jelena Bader otworzyła wynik pojedynku. Do 10. minuty gospodynie nabierały rozpędu. W tym czasie ekipie Małgorzaty Jędrzejczak dwukrotnie udało się wywalczyć prowadzenie. Po kwadransie wszystko jednak się zmieniło. Lubinianki zaczęły grać swoje i wyszły na prowadzenie 7:4, a w kolejnych minutach udowadniały swoim rywalkom, że Zagłębie Lubin nie wyobraża sobie innego rezultatu jak 2 punkty w kieszeni. Do przerwy miejscowe wygrywały 15:10, choć mogło być 16. Karolina Semeniuk-Olchawa rzuciła bramkę dosłownie kilkadziesiąt sekund przed końcową syreną. Sędziowie tego trafienia jednak nie uznali. Warto wspomnieć, że nowa zawodniczka Zagłębia, Juliana Malta w 26. minucie meczu zdobyła swoją pierwszą bramkę na lubińskim parkiecie.
Po wznowieniu gry KPR zdołał dogonić Lubin na różnicę jednego trafienia (18:17). Kilka szybkich akcji Joanny Obrusiewicz i Karoliny Semeniuk-Olchawy pozwoliły ekipie z Lubina odskoczyć na cztery bramki. Jeleniogórzanki zaczęły popełniać sporo błędów, ale w dalszym ciągu nie dawały za wygraną, natomiast podopieczne Bożeny Karkut spokojnie dążyły do realizacji swojego celu ostatecznie wygrywając 29:25.
– Cieszy mnie fakt, że sporo bramek wpadło z drugiej linii. Oprócz dwóch zdobytych punktów, które są najważniejsze, na pewno każdy z nas z ciekawością patrzył na debiut Juliany. Myślę, że wypadł dobrze. Jest to zdolna i młoda zawodniczka, która pewnie z meczu na mecz będzie coraz lepiej wyglądała – podsumowała Bożena Karkut, trener KGHM Metraco Zagłębia Lubin.
– Mecz toczył się głównie pod nasze dyktando. Były fragmenty, w których Jelenia Góra zbliżała się do nas wynikiem. Miałam jednak wrażenie, że ciągle czujemy, że jesteśmy na własnym parkiecie i jesteśmy lepiej dysponowane w tym dniu. W ataku pozycyjnym lepiej dochodziłyśmy do sytuacji rzutowych. Czasem nie kończyły się one bramką, ale miałam po prostu przeświadczenie, że dobrze rozumiemy się na parkiecie – spuentowała Joanna Obrusiewicz, KGHM Metraco Zagłębia Lubin.





