Piękna, słoneczna pogoda, tłumy mieszkańców i setki rowerów – tak wyglądała kolejna edycja Zwykłego Niezwykłego Przejazdu Rowerowego przez Miasto. W sobotnie popołudnie lubiński Rynek wypełnił się miłośnikami dwóch kółek. Przyjechały całe rodziny z dziećmi, młodzież i seniorzy. Wśród uczestników znalazł się również prezydent Lubina Robert Raczyński.

Pogoda w tym roku zdecydowanie sprzyjała rowerzystom. Było ciepło i słonecznie, dlatego na długo przed rozpoczęciem przejazdu Rynek zaczął zapełniać się mieszkańcami. Zainteresowanie było tak duże, że przygotowane przez organizatorów 900 pamiątkowych, szarych koszulek szybko znalazło swoich właścicieli – rozdano wszystkie.
– Popieram ideę Dnia bez Samochodu i od ponad 20 lat organizujemy z tej okazji Zwykły Niezwykły Przejazd Rowerowy przez Miasto. To pomysł świętej pamięci Tadeusza Kielana, ówczesnego naczelnika wydziału infrastruktury w naszym magistracie, i my staramy się go kontynuować. Być może nawet nazwiemy w przyszłości ten rajd imieniem Tadeusza Kielana – mówi Robert Raczyński, prezydent Lubina.

Jak podkreśla prezydent, wydarzenie to nie tylko promocja ekologicznego środka transportu i aktywności fizycznej, ale także okazja do spotkania i integracji mieszkańców.
– Rowerzyści się znają, rozmawiają ze sobą, spotykają się. Dzięki rowerom możemy też utrzymać kondycję i sprawność fizyczną, rzadziej odwiedzamy lekarzy, a życie jest po prostu piękniejsze, kiedy jesteśmy uśmiechnięci na rowerze – dodaje Robert Raczyński.
Prezydent zwraca również uwagę na rozbudowaną w Lubinie infrastrukturę dla jednośladów.
– Nie ma bardziej przyjaznego miasta w Polsce dla rowerzystów niż Lubin. Od początku budujemy asfaltowe ścieżki rowerowe, przyjazne także osobom z niewielkimi umiejętnościami. Apelujemy przy tym do wszystkich rowerzystów, by zawsze zachowywali ostrożność – mówi.

Zwykły Niezwykły Przejazd Rowerowy organizowany jest w Lubinie od 2001 roku i od początku związany jest z obchodami Dnia bez Samochodu. Jak przyznają organizatorzy, przez wszystkie te lata niemal zawsze mogą liczyć na sprzyjającą pogodę.
– Warto przesiąść się na rower nie tylko z okazji Dnia bez Samochodu. To relaks, dbanie o zdrowie, ekologia, a do tego oszczędność, bo paliwo jest dziś drogie – mówi Roman Zaprutko z Regionalnego Centrum Sportowego. – Ten rajd organizujemy już ponad 20 lat i zawsze cieszy się dużą frekwencją. Z tego, co pamiętam, przez tyle lat może jeden raz mieliśmy deszczową pogodę. Zawsze też rozdajemy wszystkie koszulki, często nawet ich brakuje.
Najlepszym dowodem na to, że wydarzenie łączy pokolenia, byli sami uczestnicy. W Rynku można było spotkać zarówno rodziców z kilkuletnimi dziećmi, jak i seniorów, którzy na rowerach regularnie pokonują dziesiątki kilometrów.
Łukasz Cecot w poprzednich latach uczestniczył w wydarzeniu ze starszym synem. Tym razem po raz pierwszy mógł wyruszyć z całą rodziną – razem z żoną Anną i synami Szymonem oraz Kubą.

– Młodszy syn już podrósł i po raz pierwszy możemy wystartować całą czwórką – cieszą się rodzice.
Dla nich rower jest przede wszystkim sposobem na wspólne, aktywne spędzanie czasu. – To bardzo fajna inicjatywa. Ważne, że zwraca się uwagę na rowerzystów i na to, że stanowią ważną część miasta. Chodzi też o to, żeby kierowcy samochodów ich zauważali. Przy okazji promujemy aktywność fizyczną – mówi Łukasz.
– Często jeździmy na rowerach. Przy małych dzieciach aktywność jest wskazana, a ponieważ nasi chłopcy są bardzo aktywni, trzeba ich jakoś zmęczyć. Rower jest jednym z naszych sposobów na wspólne spędzanie czasu – dodaje Anna.

Wśród uczestników była również 73-letnia pani Elżbieta, dla której był to już piąty Zwykły Niezwykły Przejazd Rowerowy. Jak mówi, na rowerze potrafi pokonać 400–500 kilometrów miesięcznie.
– Spodobał mi się ten pomysł. Jeżdżę często do Chocianowa, do Szklar, a dzisiaj byłam już w Brunowie. Przyjechałam do domu i pomyślałam: dobra, jadę na rajd – opowiada Lubinianka. – Mamy tutaj sporo ładnych tras rowerowych, z których warto korzystać. Jazda rowerem pozwala mi zachować energię i witalność na emeryturze.

Po zbiórce w Rynku uczestnicy wspólnie wyruszyli na trasę prowadzącą ulicami Lubina. Peleton przejechał między innymi aleją Niepodległości, ulicami Paderewskiego, Sikorskiego, Odrodzenia, Kolejową, 1 Maja, Marii Skłodowskiej-Curie, Kościuszki i Kilińskiego, by następnie wrócić do Rynku.
Na mecie na rowerzystów czekała jeszcze jedna atrakcja – losowanie nagród. Szczęśliwcy wrócili do domów z upominkami, a głównymi nagrodami były trzy rowery ufundowane przez prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego, starostę lubińskiego Pawła Kleszcza oraz lubiński PKS. Rower od prezydenta wygrała pani Helena, od starosty – Eliza i jej dziadek Józef, od PKS-u pan Paweł. Gratulujemy!
Fot. Marta Czachórska, Tomasz Folta


































































































