„Nie chcę być dla moich dzieci tylko wspomnieniem”. 37-letnia Lubinianka walczy o życie

214

Ma zaledwie 37 lat, męża, dzieci i ogromną wolę życia. Zamiast planować przyszłość swojej rodziny, Karolina Nawrot z Lubina każdego dnia mierzy się z agresywnym nowotworem. Rak zaatakował ponownie mimo intensywnego leczenia. Dziś Lubinianka prosi o pomoc w sfinansowaniu dalszej walki. Dziś rano, w geście solidarności z Karoliną, dwóch młodych lubinian wyruszyło na rowerach z Lubina do Międzyzdrojów. Przed nimi około 400 kilometrów i jeden cel – nagłośnić zbiórkę i pomóc Karolinie.

Fot. siepomaga.pl

Karolina jest żoną i mamą. Jej najmłodsza córka ma dopiero pięć lat. Jeszcze dwa lata temu nic nie zapowiadało dramatu, który całkowicie odmieni życie całej rodziny.

– Zdiagnozowano u mnie bardzo agresywnego raka piersi z przerzutami do węzłów chłonnych i kości. Moja najmłodsza córeczka ma dopiero 5 lat i bardzo mnie potrzebuje. Nie mogę teraz umrzeć, kocham życie… Błagam, pomóżcie mi o nie walczyć – mówi 37-letnia lubinianka.

Wszystko zaczęło się od zmęczenia, które łatwo było wytłumaczyć pracą i codziennym pośpiechem. W sierpniu 2024 roku Karolina wyczuła jednak niewielkiego guzka w lewej piersi. Początkowo słyszała, że to łagodna torbiel. Zmiana jednak rosła.

W marcu 2025 roku trafiła do onkologa. Biopsja potwierdziła najgorsze – potrójnie ujemnego raka lewej piersi z przerzutami do węzłów chłonnych. Guz był już na tyle duży, że nie można było go operować. Rozpoczęła się chemioterapia, immunoterapia, a następnie radioterapia.

Leczenie wyniszczało organizm, ale Karolina wiedziała, że musi walczyć. Nie tylko dla siebie.

– Tuż przed I Komunią Świętą mojego synka wypadły mi wszystkie włosy. Moja psychika rozpadła się na kawałki. Przy życiu trzymała mnie tylko jedna myśl: „Jesteś matką. Walcz” – wspomina.

Pod koniec 2025 roku pojawiła się nadzieja. Guz zmniejszył się na tyle, że możliwa stała się operacja. 18 grudnia Karolina przeszła mastektomię lewej piersi. Trzy dni później wróciła do męża i dzieci.

Święta, które dla wielu rodzin są czasem radości i spokoju, dla niej były pełne strachu. – Siedząc przy wigilijnym stole, modliłam się, by to nie były moje ostatnie święta – mówi.

Niestety kilka miesięcy później przyszła kolejna dramatyczna wiadomość. W czerwcu 2026 roku badanie PET wykazało wznowę choroby. Nowotwór zaatakował miejsce po usuniętej piersi, prawą pierś, dziesięć węzłów chłonnych oraz kości.

Karolina została zdyskwalifikowana z programu lekowego. Zdecydowała się przenieść leczenie do Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach, oddalonego około 250 kilometrów od jej domu. Obecnie przyjmuje kolejną chemioterapię. Przed nią następne cykle leczenia, a nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak długo potrwa ta walka.

Są dni, kiedy 37-latka nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. Wtedy opiekę nad nią przejmuje mąż, który musi zostać w domu i nie może pracować. Tymczasem to właśnie on jest jedynym żywicielem rodziny. Oszczędności już się skończyły. Każdy wyjazd do Gliwic oznacza kolejne wydatki. Do tego dochodzą leki, suplementy, wizyty u specjalistów i zwykłe koszty życia rodziny.

Największym lękiem Karoliny nie są jednak pieniądze. Jest nim myśl, że może zabraknąć jej czasu.

– Panicznie boję się, że umrę. Że nie zdążę zobaczyć, jak moje dzieci dorastają. Że będę dla nich tylko wspomnieniem… – przyznaje. I właśnie dlatego prosi o pomoc.

– Błagam, z całego serca, pomóż mi! Każda złotówka, udostępnienie i dobre słowo mają dla mnie ogromne znaczenie. Dają mi nadzieję, że to jeszcze nie koniec – apeluje Karolina.

Jej historia poruszyła innych. Dziś wcześnie rano dwóch młodych Lubinian: Gracjan Garbczewski i Mateusz Dziedzic wyruszyło na rowerach z Lubina do Międzyzdrojów. Do pokonania mają około 400 kilometrów. Swoją podróż będą relacjonować na YouTube.

Nie jadą jednak po sportowy wynik. Jadą dla Karoliny – żeby o jej walce usłyszało jak najwięcej osób i żeby zachęcić do wsparcia internetowej zbiórki.

Do inicjatywy można również dołączyć na trasie. Nie trzeba pokonywać całych 400 kilometrów – organizatorzy zachęcają, by przejechać wspólnie choćby 10, 20, 50 czy 100 kilometrów. Każdy taki gest ma pokazać Karolinie i jej rodzinie, że w tej walce nie są sami.

Zbiórkę na leczenie Karoliny Nawrot można wesprzeć na portalu Siepomaga.


POWIĄZANE ARTYKUŁY