Podczas dzisiejszej sesji lubińscy radni zajmą się wnioskiem radnych Koalicji Obywatelskiej dotyczącym wprowadzenia w Lubinie tzw. karty mieszkańca – preferencyjnego systemu zniżek na usługi miejskie oraz u partnerów prywatnych. Zdaniem autorów pomysłu takie rozwiązanie mogłoby zachęcić kolejne osoby do osiedlania w mieście. Do planów radnych krytycznie odnosi się prezydent Lubina Robert Raczyński, który uważa to za drogę do skłócenia mieszkańców Lubina i okolicznych miejscowości.

W obszernym projekcie nie wskazano kosztów stworzenia i obsługi programu, jak również źródeł jego finansowania. Nie zostało również jasno wskazane, w jaki sposób miałby być weryfikowany status mieszkańca: poprzez sam fakt zameldowania, czy też przez udowodnienie faktycznego zamieszkiwania w Lubinie lub rozliczania podatku PIT w mieście?
– Pytam wprost: kto ma zapłacić za te sztuczne przywileje? – mówi Robert Raczyński. – Przecież koszty tych ulg w pierwszej kolejności poniosą nasi sąsiedzi z powiatu lubińskiego, z gminy wiejskiej. Lubin żyje w funkcjonalnej symbiozie z okolicznymi miejscowościami, oddziałując na ponad sto tysięcy ludzi. Czy radnym naprawdę zależy na skłóceniu mieszkańców miasta i wsi? Co ci mieszkańcy im zrobili? Dzielenie ludzi na kategorie na podstawie karty zniżkowej to błąd. Zarobi na tym wyłącznie firma informatyczna sprzedająca aplikację, a przedsiębiorcy i tak przeniosą koszty rabatów na pozostałych klientów – twierdzi prezydent.
W ocenie Roberta Raczyńskiego tworzenie programu kart zniżkowych w warunkach lubińskich jest pomysłem całkowicie nietrafionym, ponieważ mieszkańcy miasta od lat korzystają już z szerokiego pakietu bezpłatnych świadczeń.
– Lubin tak naprawdę ma już swoją kartę mieszkańca od wielu lat, tylko nie wymaga od nikogo noszenia w kieszeni plastikowej plakietki czy instalowania aplikacji na telefonie – podkreśla prezydent. – Mamy bezpłatną komunikację miejską dla każdego, bezpłatne parkingi, darmowy Uniwersytet Senioralny, Ogród Zoologiczny i Park Linowy bez biletów, a także bogatą ofertę bezpłatnych wydarzeń kulturalnych, sportowych i rozrywkowych. Mieszkańcy nie płacą podatku od nieruchomości. Wszystko to funkcjonuje bez zbędnych procedur. Tworzenie papierologii na rzeczy, które i tak są u nas darmowe, to po prostu absurd.
Karty mieszkańca od wielu lat wprowadzane są w kolejnych miastach na terenie Polski jako próba pozyskania nowych mieszkańców. Dla samorządów, których dochody wprost zależą m.in. od wpływów z podatków PIT, to dziś kluczowa kwestia. Aktualne statystyki demograficzne pokazują jednak, że takie narzędzia nie powstrzymują ogólnokrajowego kryzysu demograficznego ani nie wpływają na decyzje o wyborze miejsca zamieszkania.
Dyskusję nad zasadnością przyjęcia programu lubińscy radni podejmą podczas dzisiejszej sesji.





