Około 340 uczestników w różnym wieku, od małych dzieci po seniorów, wzięło udział w 17. edycji Maratonu Pieszo i Rowerem Dookoła Lubina. Dwudniowe wydarzenie, organizowane przez Stowarzyszenie Turystyki Pieszej „Wędrowiec”, po raz kolejny udowodniło, że aktywność na świeżym powietrzu, dobra atmosfera i sportowa pasja potrafią zjednoczyć całe pokolenia.

Uczestnicy tegorocznego maratonu tradycyjnie mieli do wyboru zróżnicowane dystanse dostosowane do swoich możliwości. Zmagania zainaugurowali w piątek piechurzy na koronnym i najbardziej wymagającym dystansie 100 km, którzy musieli stawić czoła nocnym opadom deszczu. Sobota należała już do pozostałych miłośników turystyki pieszej oraz rowerowej, startujących na trasach od 10 do 110 km. Start, meta oraz baza imprezy zlokalizowane były na terenie toru łyżwiarskiego przy stadionie Regionalnego Centrum Sportu w Lubinie.
Największą popularnością w tym roku, zresztą podobnie jak i w poprzednich latach, cieszyły się trasy rowerowe. Na dystansie 110 km pojawiło się prawie 170 cyklistów, a krótszy odcinek 50 km wybrało około 90 osób. Wśród piechurów miłym zaskoczeniem okazała się frekwencja na dystansie 25 km, gdzie padł dotychczasowy rekord uczestnictwa. Najmłodsi oraz najstarsi starali się pokonać 10 km, stawiając przede wszystkim na dobrą zabawę i aktywne spędzenie czasu.
– Ogółem po przeliczeniu na trasę wyszło około 340 uczestników. Jestem mile zaskoczony, że aż 64 osoby zapisały się na pierwszy etap pieszy 25 kilometrów, to chyba rekordowy wynik w dotychczasowych naszych maratonach. Z kolei na 100 km pieszo wyszło tylko 7 osób, co przy nocnym deszczu było dużym wyzwaniem. Bywały lata, że ten dystans pokonywało ponad 40 śmiałków – podsumowuje Jan Doleziński, prezes Stowarzyszenia Turystyki Pieszej „Wędrowiec” w Lubinie i główny organizator wydarzenia od pierwszej edycji.

Na trasie oraz na mecie na wszystkich czekała świetna organizacja i domowa atmosfera. Organizatorzy zadbali o punkty regeneracyjne z wodą, posiłki, w tym pyszne pierogi, a każdy, kto przekroczył linię mety, otrzymał pamiątkowy medal. Choć marsz i przejazd rowerowy miały charakter rekreacyjny, nie brakowało osób narzucających mocne tempo.
Lubiński maraton od lat przyciąga nie tylko lokalnych mieszkańców, ale też pasjonatów z całej Polski. Liczna, około 30-osobowa grupa przyjechała m.in. z Wrocławia. Wiele osób wraca na tę imprezę regularnie od wielu lat.
– Prowadzę ewidencję od samego początku. Wiele nazwisk się powtarza, niektórzy biorą udział kilkakrotnie, a nawet kilkunastokrotnie. Szczerze mówiąc, co roku po zakończeniu, gdy zbieramy się z wolontariuszami, mówię sobie, że to już ostatni raz. Ale to po prostu weszło w krew i nie wiem, jak bym się czuł bez tego – dodaje z uśmiechem Jan Doleziński.

Siedemnasta edycja wydarzenia odbyła się dzięki zaangażowaniu STP „Wędrowiec”, współorganizacji Regionalnego Centrum Sportowego w Lubinie oraz udostępnieniu terenów leśnych przez Lasy Państwowe.
Fot. SzK






























































