Wracają na właściwą drogę

27

Bokserzy walczą o swoje miejsce w lubińskim sporcie. Pamiętne czasy, kiedy miejscowych pięściarzy trenował Kazimierz Paździór wracają przy okazji turniejów w siedzibie bokserów, „Kościółki” przy ul. Marii Skłodowskiej – Curie. Ostatnie takie wydarzenie, to Mistrzostwa Bokserskie o Puchar Starosty. Miejscowa społeczność miała okazję obserwować 20 wspaniałych walk. Lubinianie mierzyli się z reprezentantami Niemiec. Przy okazji tego turnieju, rozmawialiśmy z Robertem Milewiczem, prezesem MKB o przyszłości klubu.

Coraz więcej emocji związanych z walkami bokserskimi serwuje MKB Energetyka Lubin mieszkańcom naszego regionu. Prawie co tydzień odbywają się turnieje.

Robert Milewicz: Emocje mogli bardziej odczuwać ci młodzi chłopcy, którzy wystąpili tego dnia na ringu. My jesteśmy już przyzwyczajeni do takich występów. Z racji tego, że już dwadzieścia lat pracujemy z młodzieżą. Fajne jest to, że na takie imprezy przyjeżdża coraz więcej młodych zawodników. Byli pięściarze z Niemiec, był zawodnik z Ukrainy. Nie przyjechali jedynie Słowacy.

Widać zacięcie u tych młodych zawodników. Walka taka jak Patryka Cytery, który zmierzył się z niemieckim wicemistrzem Europy, trzymała w napięciu do samego końca. Wygrał i to świadczy też o tym, że boks w Lubinie trzyma swój poziom.

Robert Milewicz: Ważne, że walczył z wicemistrzem Europy i do tego jak równy z równym.

Już niebawem kolejna gala. W tym roku jest tych turniejów w Lubinie zdecydowanie więcej niż powiedzmy we wcześniejszych latach.

Robert Milewicz: Szczerze mówiąc będzie ich coraz więcej i mamy pomysł na organizowanie ligi bokserskiej. Mamy plany, jest dużo zawodników. Sporty, które nie mają ligi są nieco anonimowe. My opieramy się teraz na sobotach i niedzielach bokserskich.

Marzeniem byłoby reaktywowanie ligi bokserskiej, w której nasi zawodnicy mogliby walczyć na bieżąco z rywalami z całego kraju.

Robert Milewicz: Było by super, gdyby wróciła. Do tego jest jeszcze niestety daleka droga. Chcielibyśmy to zrobić od nowego roku. Czy to się uda? Zobaczymy. Sala na Składowej pękała w szwach. Przychodziło po trzy tysiące ludzi. Wszyscy pamiętają te czasy. Mieliśmy medalistów Polski i Europy, a także olimpijskich. Boks był i jest na zdecydowanie większym poziomie niż dziś piłka nożna w naszym regionie. Z całym szacunkiem do piłkarzy, ale w Lubinie jest więcej lepszych sportów. My niestety jesteśmy w ogonie, mało popularni, bo brak nam takich finansów.

Jesteście znakomitym przykładem ludzi z wielką pasją. Wasi zawodnicy uwielbiają to co robią i to widać na ringu.

Robert Milewicz: Prawdziwe emocje mogą obyć się bez pieniędzy, ale nie oszukujmy się finanse są potrzebne, aby prestiż i poziom gal był na wysokim poziomie. Zresztą popatrzmy na galę KSW. Jeszcze niedawno sport anonimowy, a teraz można popatrzeć co oni robią. Hotel Mariott w Warszawie. Jest telewizja, nakład finansowy i znani ludzie, choćby taka postać jak Mariusz Pudzianowski. Czyli jest twarz. Jest więc spora szansa na rozrośnięcie się tego wszystkiego. Jest u nas młody narybek, jest potencjał i mam nadzieję, że wyrosną z nich fajni zawodnicy.
 


POWIĄZANE ARTYKUŁY