Ściółka leśna jest wyjątkowo sucha, a zagrożenie pożarowe w lasach regionu utrzymuje się na wysokim poziomie. Leśnicy apelują o rozwagę i przypominają, że nawet niewielka iskra lub niedopałek mogą doprowadzić do pożaru. Tylko w miniony weekend doszło do pożaru lasu w pobliżu Polkowic.

Choć obecnie zagrożenie pożarowe w lasach Nadleśnictwa Lubin utrzymuje się na drugim stopniu, prognozy wskazują, że może ono w najbliższym czasie wzrosnąć do najwyższego, trzeciego poziomu. Wszystko za sprawą trwającej suszy i bardzo niskiej wilgotności ściółki leśnej.
– Na ten moment mamy jeszcze drugi stopień zagrożenia pożarowego, ale prognozowany jest trzeci. Wilgotność ściółki wynosi obecnie około 13 procent, a w sobotę było to nawet około 10 procent. To bardzo niewiele. Ściółka jest tak sucha, że kruszy się w dłoniach – mówi Karolina Wardzała, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Lubin.
Leśnicy podkreślają, że w takich warunkach wystarczy najmniejsza nieostrożność, by doszło do pożaru.
– Niedopałek papierosa, źle dogaszony grill czy pozostawiony żar mogą stanowić ogromne zagrożenie. Dlatego nieustannie apelujemy o ostrożność, rozwagę i rozsądek – dodaje rzeczniczka.
Nie są to jedynie teoretyczne zagrożenia. W minioną niedzielę doszło do pożaru lasu w pobliżu Polkowic. Ogień objął około 10 arów leśnej uprawy.
– Reakcja była bardzo szybka. Natychmiast zadysponowano samolot gaśniczy, który wykonał dwa zrzuty wody. Dzięki temu udało się szybko opanować sytuację – relacjonuje Wardzała.
Nadleśnictwo Lubin dysponuje własnym samochodem gaśniczym wyposażonym w agregat, zbiornik na wodę i system szybkiego natarcia. W przypadku pożaru najważniejszą rolę odgrywa jednak lotnictwo gaśnicze.
– Bazę lotniczą mamy w Lubinie, dlatego czas dotarcia samolotu liczony jest w minutach. Jeden zrzut to około dwóch tysięcy litrów wody, co pozwala skutecznie zahamować rozwój pożaru już na samym początku – wyjaśnia rzeczniczka.

Leśnicy współpracują również ze strażą pożarną oraz policją. Jeśli istnieje podejrzenie celowego podpalenia, sprawą zajmują się funkcjonariusze.
System ochrony przeciwpożarowej lasów jest dziś znacznie bardziej zaawansowany niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Nadleśnictwo korzysta z sieci kamer umieszczonych na dwóch wieżach obserwacyjnych, które pozwalają szybko wykrywać dym i precyzyjnie określać miejsce zagrożenia.
– To zupełnie inny standard niż dawniej, gdy na wieżach dyżurowali ludzie. Dziś możemy przybliżyć obraz, sprawdzić, skąd pochodzi dym i bardzo dokładnie zlokalizować zagrożenie. Dzięki temu pożary udaje się zdusić w zarodku i nie osiągają dużych rozmiarów – podkreśla przedstawicielka Nadleśnictwa Lubin.
Jednocześnie leśnicy zauważają, że mimo nowoczesnych technologii walka z ogniem staje się coraz trudniejsza. Powodem są zmiany klimatyczne i coraz częściej występujące okresy suszy.
– Temperatury są bardziej ekstremalne niż jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Susze trwają dłużej, a opadów jest mniej. Niestety poziom trudności również wzrasta – podsumowuje rzeczniczka.



