Niedziela Palmowa w Rynku

501

Wiosenny deszcz nie zdołał dziś przyćmić kolorów i radości, jakie wypełniły lubiński Rynek. Mieszkańcy licznie zgromadzili się, by wspólnie świętować Niedzielę Palmową – jedno z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu liturgicznym.

Tradycyjnie już uroczystości rozpoczęły się koncertem zespołu Hosadyna od Lubina, który wprowadził uczestników w świąteczny nastrój. Chwilę później oficjalnie rozpoczęto obchody, a Rynek zapełnił się imponującymi, własnoręcznie przygotowanymi palmami. O godzinie 11 zostały one poświęcone, po czym uczestnicy udali się do kościołów na msze.

Choć pogoda nie rozpieszczała, mieszkańcy nie zawiedli.

– Dzisiaj aura nieco pokrzyżowała nam plany, ale na szczęście mieszkańcy nie zawiedli – podkreśla Arleta Kidacka-Wnuk, dyrektor kancelarii prezydenta Lubina. – To jest dla nas wyjątkowa tradycja. Chcemy, żeby wszyscy mieszkańcy gromadzili się tutaj na Rynku i żebyśmy mieli okazję wspólnie poświęcić symboliczną palmę. A do tego nagrodzić tych najbardziej kreatywnych mieszkańców. To zawsze bardzo trudne zadanie, ponieważ przychodzi wiele osób z ogromnymi palmami, więc komisja konkursowa ma niełatwe zadanie do wykonania. Inicjatywa jest od lat przepiękna – zauważa.

Niedziela Palmowa upamiętnia wjazd Jezusa do Jerozolimy i symbolicznie rozpoczyna Wielki Tydzień. – Dla chrześcijan to bardzo ważny dzień – przypomina dyrektor. – Przed nami czas refleksji i zadumy.

Jak co roku dużym zainteresowaniem cieszył się konkurs na najpiękniejszą palmę. Wzięli w nim udział zarówno dorośli, jak i najmłodsi mieszkańcy, którzy wykazali się ogromną kreatywnością.

– Palmy są ogromne i piękne, zwracają uwagę swoim kolorem i przygotowaniem. Dziękuję mieszkańcom za zaangażowanie, bo ich wykonanie na pewno wymagało dużego wkładu pracy – mówi Jadwiga Musiał, przewodnicząca Rady Powiatu Lubińskiego.

Wiele palm powstawało przez kilka dni, a nawet tygodni, często angażując całe rodziny. – Palmę szykowałyśmy z córką już od poniedziałku. Właściwie to cała rodzina była w to zaangażowana – opowiada Angelika Grabowa. – Kleiliśmy do późnych godzin wieczornych. W tym roku postanowiłyśmy zrobić większą – nasza palma ma trzy metry – dodaje.

Podobne historie można było usłyszeć wśród innych uczestników. – Palmę robiłem z mamą, pomagała też ciocia – mówi Dawid Panek. – Używaliśmy bibuły, wstążek i trzciny.

Nie zabrakło również oryginalnych pomysłów. – Młodszy syn bardzo lubi papugi i wymyślił, że na palmie musi się znaleźć właśnie papuga – opowiada Natalia Karwata. – Robiliśmy ją przez cały tydzień. To świetny sposób na wspólne spędzenie czasu – uważa Lubinianka.

Fot. Tomasz Folta


POWIĄZANE ARTYKUŁY