Ponad 341 tys. zł straciło dziesięć osób, które uwierzyły w szybkie zyski z inwestycji w kryptowaluty. Na 1,5 roku więzienia w tej sprawie skazany został 56-letni mieszkaniec Lubina, który, zdaniem śledczych, pomagał w procederze. Prokuratura nie zgadza się z wyrokiem i zapowiada apelację, domagając się surowszej kary.

Jak informuje rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy Liliana Łukasiewicz, mężczyzna działał wspólnie z innymi osobami, które organizowały oszustwo i kontaktowały się z potencjalnymi inwestorami.
– Przyjmował na stworzone przez siebie rachunki bankowe pieniądze pochodzące z oszustw, a następnie dokonywał tzw. konwersji tychże środków i inwestował je w kryptowaluty – wyjaśnia prokurator. W sumie założył ponad 12 kont, na które trafiały wpłaty od pokrzywdzonych.
Mechanizm przestępstwa opierał się na reklamach i internetowych ogłoszeniach obiecujących szybki zarobek. Po wypełnieniu formularza z danymi kontaktowymi do zainteresowanych dzwonili rzekomi analitycy, którzy szczegółowo tłumaczyli proces inwestowania i przekonywali do wpłat.
– Osoby kontaktujące się z pokrzywdzonymi były bardzo przekonujące i przedstawiały możliwość szybkiego osiągnięcia zysków, co niestety skłaniało wiele osób do przekazywania pieniędzy – kontynuuje Liliana Łukasiewicz. W niektórych przypadkach środki trafiały bezpośrednio na rachunki, w innych były odbierane osobiście przez tzw. odbieraków i przekazywane dalej.

Z ustaleń śledczych wynika, że skazany sam wcześniej padł ofiarą podobnego oszustwa i stracił ponad 20 tys. zł. Później zgodził się na udział w procederze w zamian za prowizję od przelewów.
– Połakomił się na szybki zysk i w zamian za obietnicę prowizji udostępniał swoje dane oraz konta bankowe – podkreśla rzeczniczka. Łącznie pokrzywdzeni stracili 341 165 zł, a mężczyzna miał uzyskać z procederu ponad 13 tys. zł prowizji.
Sąd Okręgowy w Legnicy uznał winę oskarżonego, kwalifikując jego działania jako pomocnictwo w oszustwie i praniu pieniędzy poprzez zamianę środków na kryptowaluty w celu ukrycia ich pochodzenia. Wymierzył mu karę łączną 18 miesięcy pozbawienia wolności. Prokuratura nie zgadza się z tym rozstrzygnięciem.
– Uznaliśmy, że orzeczona kara jest nieadekwatna do stopnia społecznej szkodliwości czynu i dlatego złożyliśmy apelację – zaznacza Liliana Łukasiewicz.

Śledczy podkreślają, że sprawa powinna być ostrzeżeniem dla osób planujących inwestycje w internecie.
– Jeżeli widzimy reklamy szybkiego zarobku, często sygnowane przez znane osoby, należy zachować szczególną ostrożność i weryfikować, czy mamy do czynienia z legalną inwestycją – apeluje prokurator.
Jak dodaje, w wielu podobnych sprawach odzyskanie pieniędzy jest bardzo trudne, ponieważ środki są szybko wypłacane i zamieniane na kryptowaluty, co utrudnia ich namierzenie.





