Psie piękności zjechały do Lubina

587

Owczarki, teriery, pudle, dobermany, szpice, jamniki, wyżły czy ogary – to zaledwie kilka z ras psów, jakie można dziś i jutro podziwiać w lubińskiej hali widowiskowo-sportowej. W odbywającej się tu właśnie Krajowej Wystawie Psów Rasowych bierze udział ponad tysiąc czworonożnych piękności z całej Polski, a także spoza jej granic.

Wystawy psów legnicki oddział Związku Kynologicznego w Polsce organizuje w lubińskiej hali Regionalnego Centrum Sportowego z przerwami od 2015 roku. W poprzednich latach były to m.in. wydarzenia o randze międzynarodowej, w tym roku natomiast wystawa odbywa się na szczeblu krajowym. Przyjechali na nią jednak nie tylko właściciele psów z Polski, ale również z Niemiec czy Czech.

Od naszego południowego sąsiada przyjechała m.in. Jana Vegrichtowa ze swoim 18-miesięcznym owczarkiem australijskim Giedzitką. Choć psiak jest bardzo młody, to ma już na swoim koncie sporo nagród.

– Ma czeskiego championa, polskiego, Czarna Hora, Macedonia… – wylicza Jana Vegrichtowa, podczas gdy jej podopieczna z zainteresowaniem szturcha nas nosem.

Jana Vegrichtowa ze swoim 18-miesięcznym championem przyjechała na wystawę do Lubina z Czech

Nie wszystkie psiaki jednak są tak towarzyskie jak ona. Wśród biorących udział w dzisiejszej wystawie są i bardzo ruchliwe, jak i spokojne czworonogi. Ze stoickim spokojem na swoją kolej, by zaprezentować się na ringu, czeka dwuletnia Gawroszka – polski owczarek nizinny z hodowli Via Rivendall.

– Mam dziewięć psów w domu, więc jakaś dyscyplina musi być. Są uczone, że mają taki tron i tu grzecznie sobie siedzą – mówi uśmiechając się Tomasz Wiatroszak spod Wołowa, wskazując na podwyższenie, na którym leży Gawroszka.

Pan Tomasz i Gawroszka

Wszystkie psy pana Tomasza biorą lub brały udział w wystawach. Część z nich to psie emerytki, więc wystawową karierę już zakończyły. Przed każdym takim wydarzeniem jest trochę przygotowań, ale jak mówi pan Tomasz, o psiaka trzeba dbać na co dzień.

– Tak raz na tydzień to trzeba wziąć takiego stwora i go wyszczotkować, no a potem wykąpać, doprowadzić do porządku – uśmiecha się pan Tomasz. – Bezpośrednio przed wystawą to trwa jakieś trzy, cztery godziny – dodaje.

Również na samej wystawie, tuż przed wejściem na ring, Gawroszka jest jeszcze czesana. Podobne wyglądają przygotowania do prezentacji owczarka szetlandzkiego Rascala. Choć ma dopiero rok, ma za sobą już około 25 wystaw, a na na koncie tytuł międzynarodowego championa.

Aneta Cependa i Rascal

– Pozwiedzał już trochę Europę, ma za sobą światówkę. Jest międzynarodowym championem młodzieży, championem Czech, Macedonii. Mam nadzieję, że tutaj uda się skończyć z championem młodzieżowym Polski – mówi właścicielka Rascala Aneta Cependa z Wrocławia, przyznając, że trening i oswojenie psa z wystawami jest bardzo ważne. – Cały czas trenujemy, praktycznie codziennie, ale nie tylko to, żeby stał czy biegał, ale przede wszystkim, żeby był oswojony z takim środowiskiem, jak właśnie taka hala sportowa, bo tu jest pogłos, jest dużo psów, to jest stresujące. A i pies czuje, jak właściciel się stresuje, więc to są nieustanne przygotowania – przyznaje.

Rascal nie jest pierwszym wystawowym psem pani Anety, można powiedzieć, że ma ona to we krwi, bo zajmuje się tym cała jej rodzina.

– Wcześniej na wystawy jeździłam z poprzednimi psami, a jeszcze w latach dziewięćdziesiątych mama miała hodowlę, więc już jako dziecko brałam w nich udział. Nadal na trzy rasy jeździmy i jesteśmy dosyć często. Tutaj, na tej wystawie mamy jeszcze owczarka szkockiego i zaraz siostra jeszcze przyjedzie ze szczeniaczkiem i z owczarkiem szwajcarskim. Zdecydowanie jest to więc pasja rodzinna – wyssana z mlekiem matki – uśmiecha się pani Aneta.

Ewa Jaras i Puszek

Poza najpiękniejszymi przedstawicielami ras długowłosych na wystawie odbywającej się w Lubinie można zobaczyć również cały przekrój innych ras. Psy ogromne, ale również te najmniejsze. Ewa Jaras przyjechała dziś do Lubina zarówno z wielkim leonbergerem, jak i malutkim pomeranianem Puszkiem, dla którego jest to wystawowy debiut.

– Jesteśmy z okolic Góry, więc niedaleko. Mamy tu cały obóz rozbity – mówi wskazując z uśmiechem za siebie. – Dzisiaj mamy cztery psy. Kolega nie mógł przyjechać, to zabraliśmy jego mastiffa tybetańskiego, ale ogólnie mamy leonbergery i szpice miniaturowe pomeraniany. Leonberger to jest pies rodzinny. Służy do dogoterapii, ratownictwa wodnego, ma niebywałą cierpliwość do dzieci. Natomiast jest to pies, który wymaga poświęceń, bo jest, jak widzimy, bardzo dużych gabarytów. Trzeba sobie dobrze przemyśleć, zanim takiego psa nabędziemy. Jest wspaniałym towarzyszem, ale nienawidzi nudy, więc moje psy bardzo lubią wystawy, dla nich coś się dzieje. Czekają, kiedy jest samochód otwarty. Wiadomo jednak, że trzeba psa do tego przygotowywać od szczeniaka. Jest to duży tłum, hałasy, ludzie. Psy, które są przygotowane, potrafią mieć naprawdę frajdę z wystaw. Tak jak i my – przyznaje Ewa Jaras prowadząca hodowlę Grande Leonis.

Dziś w lubińskiej hali można było zobaczyć pierwszą połowę psów zgłoszonych na wystawę, jutro zaprezentuje się druga połowa. W obu dniach zaprezentowane zostaną psy ze wszystkich dziesięciu grup FCI oraz rasy nieuznane, czyli te, które są dopiero na etapie odtwarzania lub stabilizowania wzorca.

Jeśli ktoś chciałby bliżej poznać którąś z ras psów, będzie miał więc jeszcze okazję w niedzielę. Organizatorzy zapraszają do lubińskiej hali nie tylko hodowców. Można porozmawiać ze specjalistami i pooglądać utytułowane psy. To świetna okazja również dla tych, którzy planują zakup czworonoga, by zapoznać się z charakterami poszczególnych ras. Wstęp na wystawę jest bezpłatny.

Fot. Tomasz Folta


POWIĄZANE ARTYKUŁY