To perfidna i brudna nagonka Platformy

20

– Po raz kolejny usłużna propaganda rządowa zalewa media informacjami o niebotycznych zarobkach związkowców, pomijając fakt, że to Platforma tworzy patologię w KGHM – związkowcy z miedziowej Solidarności wydali specjalne oświadczenie. To ich reakcja na informacje, że posłowie PO szykują raport na temat kosztów działalności związków zawodowych w Polsce, w tym także w KGHM.

Nad raportem pracuje poseł PO Michał Jaros z Parlamentarnego Zespołu ds. Wolnego Rynku, skupiającego ok. 50 posłów, głównie z PO. – Chcemy pokazać tę patologię, ale przede wszystkim koszty funkcjonowania związków, jakimi obarczone są firmy, skarb państwa i wszyscy podatnicy –podkreśla w mediach parlamentarzysta.

Raport ma być gotowy we wrześniu, ale jeśli chodzi o większe firmy, takie jak KGHM, PO już teraz sypie liczbami. I przypomina, że w miedziowej spółce jest 43 etatowych związkowców, a ich utrzymanie kosztuje aż 10 mln zł rocznie. Pieniądze mają iść głównie na wynagrodzenia.

Na reakcję związkowców nie trzeba było długo czekać.

– Oświadczamy, że w Polsce obowiązuje porządek prawny, który określa sposób tworzenia związków zawodowych i wynagradzania pracowników oddelegowanych do pracy w związkach zawodowych – tłumaczy Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności. – Jeżeli w KGHM są jakieś nadużycia, to ma to miejsce z inicjatywy i za aprobatą działaczy PO, którzy od sześciu lat tworzą radę nadzorczą i zarząd. W tych organach zasiadają zaufani ludzie tej partii, pozostaje więc pytanie, dlaczego tolerują taką sytuację? – ironizuje.

Związkowcy zdradzają, że w Polskiej Miedzi na zamówienie tworzy się „pseudo-mikrozwiązki”, gdzie na czele stają wysokopłatni członkowie kadry zarządzającej. Ich wynagrodzenia też wlicza się do tzw. kosztów związkowych.

Solidarność przypomina też, że PO już dawno miało możliwość wprowadzenia zmian w zasadach wynagradzania członków rady nadzorczej, podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy, gdzie skarb państwa ma większościowy pakiet. Wówczas związkowcy zasiadający w nadzorze nie otrzymywaliby diety, co również podejmowane jest jako zarzut przeciw związkom zawodowym. A jednak nikt tego nie zrobił.

– Politycy PO nie chcą tego zrobić, bo stanowiska te traktują jako „łup polityczny”. Pozostaje też wyjaśnić funkcjonowanie i wynagradzanie tzw. związków pracodawców. Tego tematu politycy PO unikają, a powód jest prosty. Sprawujący władzę, stołki w tych organizacjach obsadzają swoimi kolesiami, a to już PO wcale nie przeszkadza – mówi wprost Józef Czyczerski.

Dlatego związkowcy domagają się „zaprzestania perfidnego manipulowania opinią publiczną oraz żądają rzetelnej informacji związanej z rzeczywistymi kosztami działalności związków zawodowych oraz organizacji pracodawców”.

Jednocześnie przewodniczący Solidarności zapowiada, że jest gotowy po raz kolejny ujawnić swoje zarobki. – Perfidne kłamstwa i wypisywanie bzdur na ten temat uważam za brudną i polityczną nagonkę Platformy Obywatelskiej, skierowanej przeciw legalnie działającym związkom zawodowym działającym w Polsce – kończy Czyczerski.


POWIĄZANE ARTYKUŁY