Z powodu usterki nie udało się odtworzyć policyjnego nagrania z momentu ugodzenia nożem nauczyciela ZSZiO Wacława Gniewka. Wciąż nie wiadomo też czy nóż przebił brzuch matematyka na wylot. Ponadto sąd zwrócił się o podtrzymanie przez biegłych sądowych swoich dotychczasowych stanowisk oraz opinię na temat ustawienia ostrza w chwili zadania ciosu, co zajmie kolejne dwa miesiące. Proces przeciwko dyrektorce szkoły Beacie Grzelińskiej z rozprawy na rozprawę staje się coraz bardziej zagmatwany.
Miesiąc temu sąd odtworzył nagranie zgłoszenia, które 16 listopada 2011 roku odebrał dyspozytor pogotowia ratunkowego. Dziś strony miały przesłuchać nagranie z rejestratora lubińskiej policji. Okazuje się jednak, że w dniu dźgnięcia nożem nauczyciela informatyki ZSZiO Wacława Gniewka, rejestrator był uszkodzony. Sprawą ma zająć się prokurator, który został zobowiązany przez sąd do dopasowania do policyjnego nagrania odpowiedniego formatu, dzięki któremu dźwięk będzie możliwy do odtworzenia.
Przesłuchana została za to pielęgniarka zabiegowa z oddziału chirurgii ogólnej lubińskiego RCZ, gdzie przez cztery dni przebywał pokrzywdzony. Kobieta nie pamięta co prawda zbyt wielu szczegółów, jednak kojarzy Wacława Gniewka jako pacjenta. Pracownica RCZ opatrywała bowiem poszkodowanego przez cały jego pobyt w szpitalu. Gdy nauczyciel został wypisany do domu poczuł, że obrażenia są większe. – Podczas kąpieli zauważyłem dużego siniaka i ranę na plecach. Przypomniało mi się wówczas, że kiedy w szpitalu podnosili mnie policjanci, którzy musieli zrobić zdjęcia rany, to na prześcieradle zauważyłem krew. Poszedłem nawet w tej sprawie do szpitala, ale zostałem spławiony. Dopiero później zabrano mnie do gabinetu zabiegowego i naklejono jakiś plaster. Zapewniono mnie także, że muszą to być otarcia z karetki – opowiada Wacław Gniewek.
Fakt, czy nóż przebił brzuch poszkodowanego na wylot ma duże znaczenie dla sprawy. Dlatego też sąd poprosi biegłych specjalistów z zakresu medycyny sądowej o wykonanie, kolejnej już, kompleksowej opinii dotyczącej okoliczności oraz rodzaju obrażeń ciała. – Dzięki temu dowiemy się jak był ustawiony nóż oraz czy biegli podtrzymują swoje stanowiska – tłumaczy sędzia.
Przypomnijmy, że Janusz Kołowski oraz Waldemar Wojciechowski wydali zupełnie inne opinie. Według biegłego z Poznania Wacław Gniewek nie mógł dokonać samookaleczenia. Kołowski wykluczył także próbę samobójczą oraz nieszczęśliwy wypadek. Samouszkodzenia nie wyklucza natomiast lekarz na co dzień pracujący w lubińskim szpitalu przy ul. Bema.
Następną rozprawę zaplanowano dopiero na koniec września.





