Imprezowicze nie dają im spać

29

Na klientów Beatki narzekają mieszkańcy ul. Budziszyńskiej. – Krzyczą, przeklinają i budzą wszystkich dookoła. Ostatnio nawet wyrwali mi lewe lusterko w aucie i zarysowali kluczem karoserię. Co na to policja? – dopytuje Czytelnik w e-mailu do naszej redakcji. Jak informuje aspirant sztabowy Jan Pociecha, liczba telefonów od lubinian w sprawie zakłócania ciszy nocnej nie wyróżnia się na tle tego typu zgłoszeń z pozostałej części miasta.

– Co piątek i sobotę nad ranem z klubu wraca sznur pijanych ludzi, którzy zataczając się chodnikiem drażnią psy pilnujące przydrożnych posesji. Zadyma na pół osiedla, a żadne służby nie reagują. Mandaty sypią za wszystko, ale hołotę i zadymiarzy się nie wezmą. Poruszmy temat i zapobiegnijmy skutkom tych „ciekawych” powrotów z Beatki – dodaje.

Jak tłumaczy rzecznik lubińskiej policji Jan Pociecha, mieszkańcy dzwoniący na policję bardzo często nie chcą podawać swoich personaliów. Wówczas zgłoszenie jest traktowane jako anonimowe, a co za tym idzie, policjanci traktują je inaczej niż telefon od osoby zgłaszającej. – W tym pierwszym przypadku policjanci mogą tylko zwrócić uwagę osobom zakłócającym ciszę nocną. Gdy zwróci się do nas osoba, która poda imię i nazwisko po to, by w razie sprawy sądowej wystąpić w charakterze świadka, funkcjonariusze mogą za zakłócanie ciszy nocnej wystawić mandat – wyjaśnia policjant.


POWIĄZANE ARTYKUŁY