Stare żuki bez kół, pełniące rolę sklepików, a obok parasole… reklamujące piwo – tak wyglądają stragany tuż przy wejściu na cmentarz w Oborze. – Taki widok przed wejściem na cmentarz uwłacza godności tego miejsca – denerwuje się radna Joanna Kot ze Stowarzyszenia Lubin 2006, która postanowiła zająć się sprawą.
Mieszkańcy od dawna narzekają na brzydkie otoczenie cmentarza. – Jak to wygląda? Wstyd, żeby w tych czasach prowadzić handel w takich warunkach – uważa jeden z lubinian. – Moja rodzina z całej Polski przyjeżdża tu odwiedzać bliskich i śmieją się, że u nas gorzej jak za komuny – dodaje poirytowany.
W sprawę zaa
ngażowała się radna Kot. Na ostatniej sesji złożyła interpelację, by dowiedzieć się dlaczego nikt z urzędników nie interweniuje. W końcu teren należy do miasta.
Okazuje się, że handlarze raz już dostali od miasta czerwoną kartkę. Otrzymali warunkową zgodę na sprzedaż zniczy, kwiatów i cmentarnych ławek, ale pod warunkiem, że miejsca sprzedaży będą bardziej estetyczne. Wystarczyłoby rozłożyć niewielki pawilon i byłoby po sprawie.
Ale stare, nieestetyczne żuki nie zniknęły. Dlatego, jak nas poinformowano w wydziale gospodarki gruntami, architektury i ochrony środowiska, urząd postanowił zakończyć współpracę z ich właścicielami. Handlarze mają pozwolenie na sprzedaż tylko do końca września. Bez możliwości przedłużenia. Do tego czasu urzędnicy zajmą się opracowaniem nowej koncepcji zagospodarowania przestrzennego tego miejsca.





