Nie gardzili nawet maskotkami

11

Śledztwo przeciwko dwóm celnikom, to najpoważniejsza sprawa minionego półrocza, jaką zakończyła Prokuratura Okręgowa w Legnicy. Mundurowi brali łapówki od kupców i sprzedawców z całego regionu. Udowodniono im, że na terenie Lubina tzw. korzyść majątkową przyjęli co najmniej czterokrotnie.

Proceder trwał od początku 2010 roku. Z każdym rokiem celnicy byli coraz bardziej zuchwali, stąd i częściej dawali się korumpować. W końcu jeden z kupców, 30 kwietnia ubiegłego roku, postanowił się z nimi rozprawić. Telefonem komórkowym nagrał moment, w którym bardzo wyraźnie domagają się łapówki. Niezbite dowody przekazał policji.

– Celnicy, w wieku 45 i 46 lat, przyznali się do winy i wyrazili skruchę. To byli doświadczeni funkcjonariusze z kilkunastoletnim stażem pracy. Byli, ponieważ stracili pracę wkrótce po ujawnieniu ich przestępstw – relacjonują szef Prokuratury Okręgowej w Legnicy Piotr Wójtowicz oraz rzecznik prasowy jednostki, Liliana Łukasiewicz.

Mundurowi przeprowadzali kontrole na bazarach, w sklepach, restauracjach oraz punktach gastronomicznych. Sprawdzali przede wszystkim akcyzy na alkohole i papierosy. Kiedy coś się nie zgadzało mówili handlowcom, że czekają ich kilkutysięczne kary. Chwilę później sugerowali, że sprawę da się jakoś załatwić i przyjmowali łapówki.

Przyjęli w sumie 43 łapówki w postaci dobrych alkoholi i pieniądzy w kwotach od 100 do 1000 zł. Nie gardzili też maskotkami i słodyczami. W jednym przypadku zadowolili się nawet dwiema paczkami papierosów.

Celnicy złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze. Uzgodniono z nimi, że zostaną skazani na cztery lata więzienia, z warunkowym zawieszeniem na siedem lat próby, oraz po 15 tys. zł grzywny. Ponadto każdy z nich musi zapłacić po 12.700 zł – jako tzw. przepadek równowartości uzyskanych korzyści. W służbie celnej nie będą mogli pracować przez co najmniej pięć lat.

Osoby, które wręczały im łapówki nie zostaną pociągnięte do odpowiedzialności karnej.


POWIĄZANE ARTYKUŁY