Spór o skrawek ziemi

13

Pani Krystyna zagospodarowała kawałek ziemi pod swoim oknem, sadząc kwiaty i inne rośliny. – Przyjechał traktor ze spółdzielni i wszystko zniszczył – żali się lubinianka. – Mamy 4 tysiące lokatorów nie możemy pozwolić, żeby każdy robił, co chce i gdzie chce. Ale możemy tej pani zaproponować inną rabatkę do pielęgnacji, przed blokiem – wyjaśnia Krystyna Korczowska, administrator Spółdzielni Mieszkaniowej Nasz Dom.

– Miałam tę rabatę kwiatową od siedmiu lat. Sama kupowałam cebulki, kwiaty. Dbałam o nią. Napisałam nawet pismo do spółdzielni, żeby jej nie likwidowano. Zebrałam podpisy sąsiadów. Ale odpowiedzi nie dostałam, a przyjechał traktor i wszystko zniszczył. Nic mi wcześniej nie powiedzieli. Mogłam przecież wykopać cebulki, które tam zasadziłam – mówi mieszkanka ulicy Paderewskiego. – Ja i moi sąsiedzi chcielibyśmy mieć pod oknami nie tylko trawnik, ale i rabaty kwiatowe, rośliny ozdobne. Jedna trzecia mieszkańców ma bowiem okna tylko na tę stronę, gdzie znajduje się ta łąka – dodaje.

Pod jej oknem i oknami jej sąsiadów cięgnie się długi pas zieleni. Od ulicy oddzielają go krzewy i drzewa. Wielu mieszkańców wyrzuca tam przez okna butelki i inne śmieci.

Spółdzielnia wyjaśnia, że ziemia nie należy do lubinianki i nie może pozwolić, aby każdy mieszkaniec robił na tym terenie, co chce. – Gdyby tak każdy z czterech tysięcy lokatorów zasadził tu drzewo… – mówi administrator spółdzielni Nasz Dom.

Problem jest jeszcze jeden. W miejscu, które pani Krystyna wybrała na swój mały ogródek, biegną wszystkie sieci. – Gaz, energia, kanalizacja – wylicza, pokazując mapkę Krystyna Korczowska, administrator ze spółdzielni. – Mamy tu studzienki kanalizacyjne. Musi tu mieć dostęp między innymi samochód, który przyjeżdża czyścić kanalizację. Właściwie powinniśmy też wyciąć krzaki, które tu rosną, żeby dostęp do bloku w razie na przykład pożaru miała straż pożarna – dodaje.

A jak to bywa w bloku, ilu mieszkańców, tyle problemów i pomysłów na zagospodarowanie zielonego terenu pod oknami. – Podczas gdy pani Krystyna chciałaby zachować jak najwięcej roślin, drzew, jej sąsiadka prosi o wycięcie drzewa, bo zasłania jej widok i światło – dodaje Zbigniew Stangret, członek zarządu spółdzielni.


POWIĄZANE ARTYKUŁY