Rekordowe upały, a zaraz potem burze z gradem i nawałnice – takie lato w naszym regionie przewiduje przyrodnik Jerzy Kucharski. – Mam przeczucie, że między 17 a 20 lipca padnie rekord temperatury. Może ona przekroczyć nawet 40 stopni Celsjusza – szacuje.
Falę powodzi mamy już za sobą i jak ocenia przyrodnik, jeśli na Jana, czyli do 24 czerwca, nie popsuje się pogoda, to co najmniej przez 30 dni nie będzie deszczu.
– Ale wszystko wskazuje na to, że to lato będzie prawdziwą wybuchową mieszkanką. Upały przeplatać się będą z burzami – mówi Jerzy Kucharski. – Trudno więc oszacować, kiedy na urlop. Trzeba będzie się wstrzelić w dobrą pogodę – dodaje.
A wszystko z powodu Księżyca i Słońca, które są teraz bardzo blisko siebie i spychają masy gorącego powietrza. Stąd burzowo-upalana przeplatanka. Potwierdzają to też mrówki, bo to na podstawie ich zachowania przyrodnik zaczął przepowiadać pogodę. – A teraz mrówki zachowują się bardzo dziwnie: jedne się zabezpieczają, inne nie. To znaczy, że na przykład na wschodzie Polski będzie piękne lato, a na zachodzie jesień. I tak na zmianę – opowiada.
Pogoda ma się ustabilizować dopiero w sierpniu. – Do tego czasu będziemy mieć cały przekrój zjawisk pogodowych – podsumowuje Kucharski.





