– To uderzenie w przestępczość samochodową i narkotykową – przyznaje dziś aspirant Paweł Petrykowski, rzecznik prasowy dolnośląskiej policji. – Zatrzymaliśmy w sumie pięć osób, w tym dwóch obywateli Niemiec. Wśród nich jest także kobieta – dodaje policjant.
Potwierdziły się nasze wczorajsze informacje o nietypowych działaniach policji w Karczowiskach. Nie mylili się nasi Czytelnicy, którzy widzieli na jednej z kontrolowanych posesji obce mundury. Okazuje się, że w zmasowanej akcji uczestniczyli nie tylko funkcjonariusze z wrocławskich wydziałów kryminalnego i dochodzeniowo-śledczego, ale także ich koledzy z dolnośląsko-saksońskiej grupy Nysa.
Atak przeprowadzono w jednym czasie na terenie kilku dolnośląskich powiatów, w tym lubińskiego i polkowickiego. W pierwszym z wymienionych mundurowi zlikwidowali tzw. dziuplę z częściami pochodzącymi z aut kradzionych na terenie Europy.
– Już po wstępnej analizie udało się zidentyfikować części pochodzące z co najmniej 21 samochodów marki Volkswagen T5 – mówi Paweł Petrykowski. – Zabezpieczono ponadto ferrari o wartości ponad 500 tysięcy złotych – dodaje. Jest bowiem podejrzenie, że może pochodzić z kradzieży.
Z kolei na terenie powiatu polkowickiego mundurowi dotarli do posesji, na której w jednym z budynków gospodarczych, wyposażonych w specjalistyczny sprzęt i monitoring, prowadzona była na dużą skalę uprawa konopi. Zabezpieczono niemal 800 krzewów i około 10 kg marihuany o wartości nie mniejszej niż 300 tys. zł. Budynek był przygotowany pod kolejne uprawy.
Ponadto policjanci odkryli audi A6 o wartości ponad 120 tys. zł. Luksusowy pojazd wcześniejszej nocy został… skradziony na terenie Niemiec. Jak mówią policjanci, sprawa jest rozwojowa i nadal nie podają dodatkowych szczegółów.
Więcej: /aktualnosci,25713,policja_milczy_swiadkowie_mowia.html





