Maja wyprowadza się z Polski

79

Pomogli im ludzie o wielkich sercach, ale państwo zostawiło na pastwę losu. A bez regularnych rehabilitacji i specjalistycznego sprzętu maleńka Maja Bratoń ze Ścinawy nie ma szans na normalne życie. Dlatego rodzice dziewczynki zdecydowali się na radykalny krok – zostawiają wszystko i przeprowadzają się do Niemiec.

– Tam będą mieli dużo lepsze warunki – mówi wprost Krzysztof Dereń, szef Fundacji na Ratunek Dzieciom z Dolnego Śląska, której Maja jest podopieczną.

O 3-latce ze Ścinawy pisaliśmy wielokrotnie. W wyniku powikłań po przebytej sepsie, straciła rączki i nóżki. Kiedy potrzebne były pieniądze na protezy, leczenie czy specjalistyczny wózek, lubinianie i mieszkańcy całego powiatu bez wahania pomogli. Ale państwo zawiodło.

– Żal polega na tym, że ze strony naszego państwa i NFZ pomoc jest znikoma. Dziewczynka musi być rehabilitowana co najmniej dwa, trzy razy w tygodniu, a NFZ przyznał jej jedną godzinę w miesiącu. Gdzie tu jakaś logika? – pyta Krzysztof Dereń. – Co więcej, rodzice Mai słyszeli nawet, że nie opłaca się jej rehabilitować. Jak tak można powiedzieć matce chorego dziecka? – dodaje poirytowany.

Problemów jest jednak dużo więcej. – A specjalistyczny wózek dla dziecka? Kiedy rodzice starali się na refundację z NFZ, dowiedzieli się, że taka przysługuje dzieciom z porażeniem mózgowym albo z niedowładem kończyn. A skoro Maja nie ma kończyn, to jej się nie należy – denerwuje się szef fundacji.

Podobnie jest z dostępem do specjalistów – Wszędzie rodzina Mai miała daleko. Wszędzie musieli się zmagać z procedurami. A ponieważ w międzyczasie urodziła im się jeszcze jedna córeczka, było już tylko coraz trudniej.

– Dlatego zdecydowali o wyprowadzce z Polski. Na początku marca cała rodzina wyprowadza się do Niemiec. Tata Mai znalazł tam pracę, będzie objęty ubezpieczeniem, a tam państwo po prostu pomaga. Dziewczynka będzie miała zapewnioną pomoc specjalistów z kliniki w Heidelbergu, gdzie czasem jeździła na konsultacje – tłumaczy.

Jako przykład Krzysztof Dereń wymienia sposób dofinansowania protez. Jedna kosztuje około 200 tys. zł w Polsce, jeśli już uda się coś pozyskać z NFZ, będzie to maksymalnie około 10 tys. zł. W Niemczech proporcje się odwracają. Do 200 tys. państwo dopłaca 180 tys.

Jednocześnie prezes dziękuje mieszkańcom całego regionu, bo to dzięki ich hojności Maja może być rehabilitowana. – Właśnie dzięki mieszkańców Lubina i okolic, którzy przekazali fundacji 1 proc. podatku oraz darowizny, a także wpływom z balu charytatywnego, zorganizowanego przez Piotra Borysa i Norberta Wojnarowskiego mogliśmy finansować comiesięczną rehabilitację Mai w wysokości 2,3 tys. zł oraz zakupić specjalny wózek za 15 tys zł. Reszta pieniędzy jest zabezpieczona na indywidualnym koncie Mai i zostanie przeznaczona na protezy. Tym bardziej, że protezy trzeba wymieniać średnio co dwa lata – podkreśla.

3-latce i innym podopiecznym fundacji „Na ratunek dzieciom z Dolnego Śląska”, można pomóc przekazując 1 proc. swojego podatku. Wystarczy w PIT wpisać nr KRS: 0000305648.

Bezpłatny PIT dostępny jest pod linkiem: https://www.eopp.pl/pit/naratunekdzieciom


POWIĄZANE ARTYKUŁY