Ta sprawa ma drugie dno

17

– Działamy społecznie, bez pobierania wynagrodzenia. Dlaczego więc cały czas mówi się, że działamy niezgodnie z prawem? – pyta wprost członek zarządu powiatu lubińskiego Damian Stawikowski. Wspólnie ze starostą Adamem Myrdą zorganizował dziś konferencję, by powiedzieć wprost co myśli o decyzjach wojewody i jego służb.

Władze starostwa pokazały dziś dokumenty (publikujemy je w załączniku), które otrzymały od służb wojewody. – Zrobiono z nas przestępców, a dokumenty wskazują, że tak nie jest – mówi starosta Adam Myrda. – Mój przypadek był dokładnie analizowany i na koniec okazało się, że wszystko jest w porządku, że działam i pracuję zgodnie z prawem – tłumaczy starosta.

Wojewoda sprawdzał też członków zarządu powiatu, Damiana Stawikowskigo i Ryszarda Zubko. – Twierdzi się, że łamiemy przepisy ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne, bo zasiadamy w radach nadzorczych miejskich spółek. Zgodnie z prawem możemy łączyć te funkcje, gdy do spółek zgłasza nas prezydent. I prezydent poświadczył, że nas zgłosił, a mimo to służby wojewody uznały, że łamiemy prawo – tłumaczy Damian Stawikowski.

Zarząd podejrzewa, że za tą nagonką mogą stać przesłanki polityczne. – Jesteśmy jedynym zarządem powiatu, który nie pobiera wynagrodzenia za swoją pracę i być może polityków boli to, że można sprawować władzę na jednym etacie – mówi wprost Damian Stawikowski (porównanie zarobków obecnego i poprzedniego zarządu powiatu także publikujemy w załączniku).

Starostwo wskazuje na wspomnianą opinię odnośnie starosty Adama Myrdy. Pismo jest z 6 grudnia i służby wojewody stwierdzają w nim, że szef powiatu nie narusza zapisów ustawy. Tymczasem 10 grudnia europoseł PO Piotr Borys zorganizował konferencję, gdzie przedstawiono kolejny dokument. Tym razem opinię prawną dr Jerzego Korczaka z Uniwersytetu Wrocławskiego.

– Z opinii wynika, że zasiadać możemy tylko w radach jednostek powiatowych. I tutaj dowiedzieliśmy się, że wojewoda znów analizuje mój przypadek. Tym razem u ministra cyfryzacji Michała Boniego. Bo wojewoda już nie wie czy mogę zasiadać w radzie nadzorczej MPO. A może jeszcze do ministra środowiska się zwróci, albo rolnictwa? Sprawę bada się wnikliwie i przestawia jednoznaczną opinię, a nie co chwilę zmienia zdanie. Chybże chodzi o to, by nas zdyskredytować, by w mediach wciąż wrzało – mówi wprost starosta Myrda. – Europoseł Piotr Borys jako wiceszef PO jest zwierzchnikiem partyjnym wojewody. Może tutaj jest drugie dno – zastanawia się.

A Damian Stawikowski dodaje. – Mogą być naciski polityczne na służby wojewody odnośnie naszych osób. Dochodzimy wręcz do absurdów. Bo jak można się zgodzić ze stwierdzeniem, że nie jestem przedstawicielem miasta w RTBS-ie, skoro powołał mnie prezydent – podsumowuje.


POWIĄZANE ARTYKUŁY