Marią Romanik, która brała udział w konkursie „Zwykły bohater”, zainteresowały się ogólnopolskie media. W najnowszym wydaniu „Tiny” pojawił się reportaż o lubińskiej Matce Teresie.
– Byłam w szoku, gdy dostałam telefon z redakcji. Dziennikarka i fotoreporter jechali z Warszawy ponad osiem godzin tylko po to, by spotkać się ze mną i zrobić ten materiał – opowiada podekscytowana Maria Romanik.
Na łamach gazety lubinianka opowiada o swoim dzieciństwie i chęci pomocy potrzebującym, którą zaszczepiła w niej pani Ludwika – Romka, która opiekowała się 10-letnią, porzuconą przez matkę, Marią.
– Gdy dorosłam, pani Ludwika, która była dla mnie jak matka, powiedziała: „Pamiętaj dziecko, o jednym. Kiedy pójdziesz na swoje, nikomu nie odmawiaj pomocy. Głodnych nakarm, nagich przyodziej”. Jej słowa wryły mi się w pamięć. No i nie wiedzieć kiedy minął szmat czasu, odkąd nie jestem głucha ani ślepa na ludzką krzywdę. A spotykam ją przecież na każdym kroku – czytamy w „Tinie”.
Mimo własnej choroby, pani Maria pomagać nie przestanie nigdy. Zwłaszcza, że rośnie jej następczyni – Paulina, 17-letnia wnuczka kobiety idzie w jej ślady. – Widzę jak pomaga przyjaciołom, jak traktuje bezdomnych i porzucone zwierzęta. Dobry z niej dzieciak. Czuję, że za parę lat czapkę Mikołaja jej przekażę. Nawet nie będę musiała mówić, jak mnie kiedyś pani Ludwika: „Głodnych nakarm, nagich przyodziej” – wyznała Maria Romanik.





