– Nieco mroźniej i śnieżniej było w tym miejscu 31 lat temu. Wozy pancerne, przerażenie na twarzach ludzi – tak dzień wprowadzenia stanu wojennego pamięta lubiński starosta Adam Myrda, który – wraz z prezydentem Lubina Robertem Raczyńskim i strażnikami miejskimi – złożył dziś kwiaty pod pomnikiem Solidarności.
Samorządowcy twierdzą zgodnie, że o tej rocznicy należy pamiętać. – Do dziś nie mogę zrozumieć, jak można było wypowiedzieć wojnę własnemu narodowi – dodaje starosta.
Prezydent 13 grudnia 1981 roku wspomina równie tragicznie. – 11 grudnia mój ojciec miał operację na serce. Wspólnie z rodziną mieliśmy wybrać się do niego w odwiedziny do szpitala w niedzielę. Wówczas został wprowadzony stan wojenny, a co za tym idzie zakazano opuszczania miejsca zameldowania. Przepustkę otrzymała tylko mama. Dopóki nie wróciła, nie wiedzieliśmy czy ojciec w ogóle żyje – opowiada Robert Raczyński.
Włodarz Lubina był wówczas bardzo młody, wspomnienie nie jest więc związane z polityką. – Świetnie pokazuje za to najzwyklejszą ludzką tragedię, która dotknęła tysiące osób – dodaje.





