Lubiński PSL, a nowy szef partii

33

– Czy Janusz Piechociński lepiej sprawdzi się jako szef PSL, trudno dziś powiedzieć. Na pewno oznacza to nowatorskie pomysły – tak zmiany w partii ludowców komentują lubińscy działacze PSL. Ich zdaniem zwycięstwo Piechocińskiego nad Waldemarem Pawlakiem to prosty przejaw demokracji.

– To były w pełni demokratyczne wybory. Zwykle jest zdecydowany lider i nikt nie ma szans. Tutaj było dwóch równorzędnych kandydatów – opowiada Bronisław Rybka, szef  PSL-u w powiecie lubińskim.

Rybka nie chce zdradzić na kogo głosował, ale zapewnia, że wybór był trudny. – Waldemar Pawlak to pragmatyk, wybitny gracz. Z kolei Janusz Piechociński to bardzo kwiecista postać. Trzeba więc było wybrać między stabilizacją, a czymś nowym. I większość zaryzykowała – tłumaczy.

A jak lubiński PSL ocenia decyzję Waldemara Pawlaka, który po przegranej honorowo wycofał się z rządu? – To była racjonalna decyzja. Na Pawlaka w rządzie na pewno nie zgodziłby się nasz koalicjant. Lider partii musi wejść do rządu i wziąć polityczną odpowiedzialność za swoje decyzje i działalność swojej partii – zauważa Bronisław Rybka.

Co zmiany w PSL oznaczają dla naszego regionu? Czy w końcu doczekamy się konkretnej informacji w sprawie odkrywki? Tej, której przeciwnicy kopalni odczekiwali od Pawlaka, kiedy jeszcze był ministrem gospodarki i której nigdy się nie doczekali?

– Na to trzeba popatrzeć szerzej. Na dziś nie ma inwestora, który chciałby eksploatować te złoża. Koszt wytworzenia tej energii jest dziś dużo wyższy, niż pozyskanie energii z innych źródeł – tłumaczy szef lubińskiej partii. – Tu nic się nie zmieni, dopóki nie zmieni się technologii. To co dziś dzieje się wokół odkrywki to trochę histeria bez głębszej analizy ekonomicznej – uważa Bronisław Rybka.


POWIĄZANE ARTYKUŁY