To nie mąż był zabójcą

22

Silne zatrucie alkoholowe, a nie ciosy zadane przez męża, były bezpośrednią przyczyną śmierci 37-letniej mieszkanki Raszówki. Wczoraj Prokuratura Rejonowa w Lubinie zakończyła śledztwo w głośnej sprawie rodzinnego dramatu, do którego doszło w nocy z 7 na 8 lipca br.

Biegły kategorycznie stwierdził, że kobieta zmarła na skutek ostrej niewydolności krążeniowo-sercowej. Jak wykazały badania, we krwi miała 3,2 promila alkoholu, a w moczu 4 promile.

Początkowo podejrzewano, że 37-latka zmarła w skutek tzw. śmiertelnego pobicia. Jej mąż usłyszał nawet zarzut umyślnego spowodowania ciężkich obrażeń ciała, skutkujących zgonem żony. Miesiąc później śledczy zmienili kwalifikację czynu, ponieważ rany zadane kobiecie miały nie stanowić zagrożenia dla jej życia.

Wczoraj lubińska prokuratura skierowała przeciwko 42-letniemu Robertowi P. akt oskarżenia, w którym zarzuca mu maltretowanie żony. Według prokuratora, mieszkaniec Raszówki od 2006 roku bez powodu znęcał się fizycznie i psychicznie nad kobietą. Zdarzyło się, że polał ją wrzątkiem. W uzasadnieniu aktu oskarżenia śledczy przyznaje jednak, że kobieta nadużywała alkoholu.

Kolejny zarzut dotyczy jazdy samochodem po pijanemu. Robert P., mając promil alkoholu w organizmie, zdecydował się zawieźć niedającą oznak życia żonę do szpitala w Lubinie. Na pomoc było już jednak za późno. Lekarz z izby przyjęć stwierdził zgon kobiety.

Przypomnijmy, że w sobotni wieczór mężczyzna wrócił z pracy do domu. Nie było w nim żony. Zastał ją u sąsiadów, gdzie raczyła się alkoholem. Najpierw kilkakrotnie uderzył w twarz, a następnie siłą – za włosy – wyciągnął do domu. Później ogolił jej głowę, zrobił zimny prysznic i bił po całym ciele.

Po awanturze położył się spać. Kiedy wstał około godz. 4 nad ranem, zobaczył, że żona nie oddycha. Podjął nawet próbę reanimacji, a kiedy okazała się nieskuteczna, sam zawiózł ją do szpitala.

– Oskarżony przyznał się do winy, ale odmówił składania wyjaśnień – informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy. Robert P. chce się poddać karze bez procesu. Jeśli sąd się na to zgodzi, może zostać skazany na półtora roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata próby (grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności).

Ponadto będzie musiał zapłacić grzywnę w wysokości 600 zł. Z kolei za jazdę pod wpływem alkoholu ma być objęty rocznym zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych. Sprawę rozstrzygnie Sąd Rejonowy w Lubinie.


POWIĄZANE ARTYKUŁY