Grochówka i czołgi

74

Trzy tysiące porcji grochówki i bigosu mieli do rozdania żołnierze. Żeby spróbować wojskowego specjału, trzeba było odstać swoje w kolejce. A ta już od chwili rozpoczęcia pikniku była bardzo długa. Jednak nie tylko wojskowe jedzenie przyciągnęło lubinian na dzisiejszą imprezę na błoniach. Nie mniejszym zainteresowaniem cieszyły się wojskowe pojazdy, a także broń.

Tłumy lubinian pojawiły się dziś na błoniach. Przyszły całe rodziny. Dzieci najbardziej zainteresowały wielkie wojskowe maszyny – czołg leopard, haubica samobieżna, przeciwlotniczy zestaw rakietowo-artyleryjski czy kłady. Wszystkiego można było dotknąć, wejść na a nawet do środka pojazdów.

Żołnierze prezentowali nie tylko swoją broń i pojazdy, ale i sposób, w jaki walczą. Pokaz cieszył się nie mniejszym zainteresowaniem niż czołgi.

– Takie imprezy pokazują, że wojsko nie może się zamykać. Jesteśmy dla Polski i dla narodu. Ważne jest, aby społeczeństwo mogło na przykład zobaczyć, jakim sprzętem się posługujemy – mówi generał Cezary Podlasiński z 10. Brygady Kawalerii Pancernej ze Świętoszowa, dodając, że w takich imprezach jak w Lubinie jego żołnierze biorą udział kilka razy do roku w różnych miejscach. Zawsze przychodzi na nie sporo widzów. – Cały czas mamy kilkadziesiąt osób, które chcą przyjść do naszej brygady do Świętoszowa. Choć to jest ciężki zawód i wymaga wielu poświęceń. Noszenie munduru to musi być powołanie.

Piknik wojskowy w Święto Niepodległości został zorganizowany w Lubinie już po raz czwarty. Co roku przyciąga on coraz więcej mieszkańców.


POWIĄZANE ARTYKUŁY